Archiwum | Październik, 2011

Video of the day: Skrillex – Kill Everybody (Bare Noize Remix)

31 Paźdź

I na koniec Halloweenowych wpisów dziś jeszcze jedno wideo. Ostry klimat dla fanów mocniejszego tąpnięcia czyli Skrillex w remixie Bare Noize. Tutaj w dodatku towarzyszą mu obrazy z filmu „The Brood” Davida Cronnenberga. Kolorowych snów. Oczywiście z Buką w roli głównej 😉

Film na dziś: Trick’r’Treat (2009)

31 Paźdź

Sam - bohater Trick'r'Treat

Trick’r’Treat

Reż. Michael Dougherty

Wyk: Anna Paquin, Dylan Baker, Brian Cox, Leslie Bibb

Data premiery: 6.10.2009

Dla tych, którzy starych filmów nie lubią lub mieliby problem z namierzeniem „Nie oglądaj się teraz” mam na Halloween nieco inną propozycję. Pełnometrażowa wersja krótkiego filmu animowanego „Season’s Greetings”  autorstwa Michaela Dougherty (reżyser ten znany jest jako pomysłodawca serialu „Smallville” lub scenarzysta „X-men 2”).

„Season’s Greetings” zobaczycie w całości (a naprawdę warto) tutaj:

Aha, i jeszcze jedno. Jeśli tłumaczenie tytułu filmu jest naprawdę żenujące, nie pojawi sie na tej stronie. Dlatego tez będziemy pisać o filmie „Trick’r’Treat”, a nie „Upiorna noc Halloween”. A teraz do rzeczy…

„Trick’r’Treat” to cztery powiązane ze sobą w różny sposób nowelki, dziejące się w czasie nocy Halloween w małym miasteczku. Bohaterami są: dyrektor szkoły prowadzący podwójne  życie, dziewczyna w stroju czerwonego kapturka marząca o swym pierwszym razie, grupka dzieci próbującą straszyć się nawzajem lokalną legendą oraz nienawidzący Halloween samotny zgorzkniały starzec, któremu ktoś złoży niezapowiedzianą wizytę…

Wszystkie nowelki łączy przede wszystkim Sam (to ta postać z plakatu) – postać wielkości dziecka w worku z guzikami na głowie. Sam swoje imię zaczerpnął od Samhain  – celtyckiego święta urządzanego w noc z 31 października na 1 listopada, które zwiastowało nadejście „mroczniejszej połowy roku” i miało wiele elementów Święta Zmarłych. Sam od czasu premiery filmu stał się postacią kultową, dołączając do panteonu słynnych upiorów i potworów.

Film jest jak przejażdżka kolejką górską – wiemy jakich atrakcji można się spodziewać po drodze, ale i tak każdy niespodziewany zakręt czy podskok w fotelu sprawia nam radochę. Dougherty bawi się ogranymi motywami, mixuje tradycyjne wierzenia jak lampiony zostawiane zmarłym z nowoczesnymi zwyczajami chodzenia po domach czy przebierania się w postacie znane z popkultury. Nabija sie z małomiasteczkowej mentalności, żongluje tradycyjnymi hollywoodzkimi motywami, a nade wszystko serwuje nam kilka naprawdę niezłych zwrotów akcji (nawet jeśli niektórych domyślamy się dużo wcześniej).  Powstaje coś, co idealnie pasuje do tego bloga – mieszanka klisz popkulturowych – podana w taki sposób, że tworzy nową jakość.

A dla fanów Sama, okrzykniętego przez moich znajomych na tegorocznej Halloweenowej imprezie Buką 2, jeszcze filmik wprost idealny na dziś:

Film na dziś: Nie oglądaj się teraz/Don’t look now (1973)

31 Paźdź

Reż. Nicholas Roeg

Wyst: Donald Sutherland, Julie Christie

Data premiery: 16 października 1973r. 

Wielu z was udało się do domu na Hall… tfu, na Święto Zmarłych. To jednak przypada dopiero jutro, a w domowych pieleszach często wieje nudą, dlatego też będę polecać co jakiś czas przy różnych okazjach filmy – zarówno te nowe, jak i nieco bardziej zakurzone. Przy tym chciałbym, by wybory te były choć odrobinę nieoczywiste.

I tak, jako że dziś oficjalnie kalendarzowo święto Halloween (czyli Wigilia Dnia Wszystkich Świętych) mam pierwszą propozycję dla widzów o mocniejszych nerwach – film z 1973 roku „Nie oglądaj się teraz”.

Historia jest bardzo prosta – brytyjskie małżeństwo John i Laura niedawno stracili córkę. Na jakiś czas za sprawą pracy Johna, który jest konserwatorem zabytków, przeprowadzają się do Wenecji. Tam spotykają dwie siostry, z których jedna – wróżka, mówi im, że utracona córka próbuje ich ostrzec przed niebezpieczeństwem. Dziewczynka w chwili utonięcia miała na sobie czerwony płaszczyk, co przywołuje wieszczka.  Laura po początkowym szoku kompletnie się zmienia pod wpływem sióstr, za to John jest nieprzekonany, dopóki sam nie zaczyna na ulicach Wenecji dostrzegać dziecka w czerwonym płaszczu…

Rzadko spotyka się taki film grozy, który byłby jednocześnie inteligentny, przerażający i przewrotny aż do końca. Częściowo to zasługa materiału źródłowego – świetnego opowiadania Daphne du Maurier (autorki m.in słynnych „Ptaków” na bazie których nakręcił film Alfred Hitchcock). Dodatkowej głębi dodał filmowi jednak reżyser, który poza elementami horroru postawił też ważne pytania na temat różnych sposobów radzenia sobie z żałobą po smierci dziecka. Pomagają tu bardzo wiarygodne kreacje doskonałych aktorów – Donalda Sutherlanda i Julie Christie.  Są też doskonałe, nieco „wyblakłe” zdjęcia, jak i nietypowy montaż, w którym mamy skoki czasowe tak w przeszłość, jak i w przyszłość co sprawia, że film wymaga naszej uwagi przez cały czas.

W obrazie Nicholasa Roega dominuje niesamowity klimat, dzięki któremu Wenecja wydaje sie miastem osnutym ciągle mgłą, złowieszczym i niebezpiecznym (nic więc dziwnego, że przeciwko filmowi były władze Wenecji, które stwierdziły, że obraz odstrasza turystów). Film oprócz nagrody Brytyjskiej Akademii Filmowej za zdjęcia i nominacji za Reżyserię miał też nominacje dla Najlepszego Filmu, Aktora, Aktorki oraz za Muzykę i Montaż.

Klasyka gatunku i jeden z najciekawszych filmów grozy, jakie widziałem.

Video of the day: Coldplay – Hurts like heaven

30 Paźdź

I za to ich kocham. Fajnie się bawią tuż przed wyjściem na scenę. Widać też, że lubią to co robią. Polecam.

Niedziela z… Halloween

30 Paźdź

Jack-o'-lantern

Ludzie najwyraźniej bardzo sobie cenią wszelkiego rodzaju rankingi. Chcą je oglądać choćby tylko po to, by móc się z nimi żarliwie nie zgadzać i zbluzgać autorów rankingu w komentarzach. Nic więc dziwnego, że i my wprowadzamy kolejną rubrykę stałą – „Niedziela z…”. Będziemy tu prezentować różnego rodzaju rankingi, jakie nam tylko przyjdą do głowy. I te sztampowe i te mniej popularne.

Zaczynamy jednak od sztampy. Halloween to jedno z bardziej przemielonych przez popkulturę świąt w roku, dlatego też wstydem byłoby do niego nie nawiązywać na blogu o popkulturze we wszelkich jej objawach. Dziś więc ranking najbardziej przerażających, niepokojących i dziwnych teledysków, jakie nam kojarzą się z wigilią dnia wszystkich świętych. I odpowiadamy od razu, że TAK – celowo nie ma w tym rankingu „Thrillera” Michaela Jacksona. Zaczynamy!

10. Madonna – Bedtime Story

Na rozgrzewkę wideo, które (jak wiele innych Madonny) wyprzedzało swój czas. To była zmiana jakości dla Madonny, którą wspierają tu Björk (!) i Nellee Hooper. Jest dziwnie, niepokojąco i zadziwiająco współcześnie (biorąc pod uwagę, ze to teledysk z 1994 roku).  Autorem klipu jest Mark Romanek (obecnie znany bardziej jako reżyser – choćby ubiegłorocznego „Never Let Me Go”).

9. Bat For Lashes – What’s a Girl To Do

Powód, dla którego boimy się jeździć rowerem w nocy poza miastem. Balibyśmy się wpaść na Natashę i jej ekipę. Nie ma co ukrywać, że jednym z filmów, który uważamy za najbardziej przerażający, jest „Donnie Darko”. Kiedy więc zza pleców Natashy Khan wyłaniają się postacie w maskach zwierząt, coś mówi nam by schować głowę pod kołdrą i prędko się stamtąd nie wynurzać.

8. Fever Ray – If I Had a Heart

Już sam wokal Karin Dreijer jest wystarczająco niepokojący, a w połączeniu z tym tajemniczym obrazem daje jeszcze mocniejszy efekt. Obejrzyjcie więc klip, w którym autorzy serwują nam krajobraz po masakrze (wydaje nam się, że tubylcy w dziwnych maskach wybili arystokrację, a dzieci uciekły). Atmosfera niepokoju wkrada się w nasze umysły i jeszcze długo nie chce odpuścić.

7. The Cure – Lullaby

Tak, boimy się pająków. Tak, ten klip wrzucamy tutaj, bo przerażał nas w dzieciństwie (choć wtedy chyba baliśmy się bardziej Roberta E. Smitha). Dziś już zdecydowanie nas nie przeraża. Jednak by przypomnieć czasy, gdy zdecydowanie liczył się klimat, a nie krew i przemoc, wrzucamy. Klasa!

6. The Horrors – Sheena Is a Parasite

Jak ktoś to ładnie określił „najbardziej niepokojące 98 sekund w historii brytyjskiego indie rocka”. Podpisujemy się pod tym sformułowaniem w pełni.

5. DYE – Fantasy

Najnowszy klip w zestawieniu. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o panu, który zwie się Jeremie Perin, a jest autorem tego… specyficznego filmiku. Musicie obejrzeć go na własne oczy, bo nie da się tego opowiedzieć tak byście nam uwierzyli. Pomimo tego, że to animacja, wrażliwi odbiorcy raczej powinni omijać ten klip szerokim łukiem.

4. Daft Punk – Prime Time of Your Life

Wahaliśmy się między tym a „Technologic”, ale zwyciężyła ciekawsza historia (choć dalej boimy się niektórych kukiełek). Ten mini-horror to tak naprawdę bardzo mądra metafora współczesnej „pogoni za pięknem”, a jednak obraz zrzucania skóry został z nami jeszcze dłuugo po obejrzeniu klipu.

3. Unkle – Eye for an Eye

Kolejna animacja. Tym razem genialny 6,5 minutowy filmik autorstwa grupy artystów wizualnych Shynola z Londynu. Ten klip opowiada o spirali przemocy w tak ciekawy i niesztampowy sposób, że możemy jedynie napisać kolokwialnie -zajebiste.

2. Marylin Manson – Sweet Dreams

Ciężko ustalić, o co w tym teledysku chodzi, ale specyficzne ujęcia i sam obraz Marylina Mansona rzucającego się konwulsyjnie po zniszczonej posiadłości w spódniczce baletnicy (lub sukni ślubnej) sprawia, że chcemy iść do pokoju obok sprawdzić, czy żona/kochanek/dzieci/współlokator są na pewno bezpieczne. I po drodze sprawdzić dokładnie czy wszystkie zamki są zamknięte.

1. Aphex Twin – Come to Daddy

Mówiliśmy, że będzie sztampowo. Niemniej jednak nie znam osoby, której nie przeraziłby ten klip. Jest w nim demon z telewizora terroryzujący staruszkę i dzieci o dorosłych twarzach niszczące miasto. Znowu dzieci. Dzieci te nam nieodparcie kojarzą się z fantastycznym horrorem z lat 70-tych „Nie oglądaj się teraz” (jeszcze napiszemy o tym filmie), który w dzieciństwie sprawił, że nie spaliśmy tygodniami. Dlatego też Aphex Twin musiał wylądować na czele tego zestawienia.

Warto wspomnieć też o wyróżnieniach:

Nine Inch Nails – Closer za dużą ilość naprawdę dziwnych obrazów i dziwną wizję, która nam kojarzy się z „Miastem Zaginionych Dzieci”, a także z klimatami a’la „Piła”. Niezłe, ale wszystkie klipy NIN były takie. Dlatego poza zestawieniem.

Yeah Yeah Yeahs – Y Control za przerażające zabawy dzieci. Z jakiegoś powodu pomysł dzieci, które chwytają za siekiery i chcą nas zabić, wydaje nam się bardzo przerażający. Niemniej jednak mamy wrażenie, że dzieci od Aphex Twina zjadają te z teledysku Karen O i jej ekipy na śniadanie. Dlatego wideo ląduje poza zestawieniem.

Jak zwykle czekamy też na Wasze pomysły i propozycje przerażających teledysków.

Dobra nuta na sobotnie wieczory – nowy mixtape Little Boots

29 Paźdź

Little Boots miała być jedną z sensacji 2009 roku, niestety rok ukradły jej wtedy Florence Welch, Elly Jackson (La Roux), Pip Brown (Ladyhawke) i najgorętsza z nich „Matka Boska” ówczesnych hipsterów czyli Alice Glass z Crystal Castles. Little Boots wydała dobrze przyjęty singiel, potem średnio przyjętą płytę, a potem się ulotniła.

Teraz wraca z trasą setów DJ-skich, a zajawkę tego co można będzie usłyszeć w listopadzie w klubach m.in w Paryżu i w Londynie Little Boots zaprezentowała na portalu Soundcloud. I jest to porządna dawka imprezowej muzy, która będzie dobrym tłem do rozpoczynających się za klika godzin imprez Halloweenowych. Cały set zatytułowany „Shake Until Your Heart Breaks”, w którym znajdują się kawałki m.in Madonny, Oh Land czy Metronomy – oczywiście w porządnych klubowych remixach – możecie  sobie ściągnąć za darmo z Soundclouda by towarzyszył i waszej imprezie. Polecamy!

Video of the day: The Ting Tings – Hang it up

29 Paźdź

Katie i Jules wrócili. To w sumie drugi singiel z ich nadchodzącej, długo wyczekiwanej i przekładanej drugiej płyty. Pierwszym była utrzymana w zupełnie innym stylu piosenka „Hands” zmixowana przez Calvina Harrisa ( i wydana ponad rok temu – dodajmy!). Teraz dostajemy coś, co jednocześnie bardziej przypomina The Ting Tings z ich pierwszej płyty, a jednocześnie z tego właśnie powodu wydaje się być bardziej niż „Hands” wtórne.

Po pierwszym przesłuchaniu byłem na nie, po trzecim stwierdziłem, że nawet wpada w ucho. Po piątym razie gitarowy motyw z utworu nie chciał mi wyjść z głowy. O to im chodziło? Mamy do nich ogromny sentyment z powodu show jakie dali na Openerze 2009. Wspominamy ten koncert jako eksplozję pozytywnej energii. I dlatego The Ting Tings pojawią się na tym blogu zapewne jeszcze nie raz. Odgrażają się, że kolejny singiel jeszcze w tym miesiącu. Poczekamy, posłuchamy. I opiszemy.