Płyty na ringu: Iza Lach vs. Julia Marcell

2 List

Dziś na ringu dwie płyty, które łączy to, że są drugimi w dorobku albumami danej artystki. Zobaczmy, jak dziś wygląda sytuacja na ringu.

Iza Lach pochodzi z muzycznej rodziny, sądząc po dokonaniach jej rodzeństwa (brat gra w L.Stadt, a siostra grała w Formacji Nieżywych Schabuff). To widać. Dziewczyna ma luz, ciekawe pomysły na siebie i swoje piosenki. Tworzy współczesny elektroniczny pop, pełen niezłych aranży i całkiem przyzwoitych nostalgicznych tekstów (pisze ponoć piosenki, odkąd skończyła 13 lat…). Zapewne to właśnie będzie jej problemem – jest zbyt chwytliwa i popowa dla alternatywy i za mało plastikowa dla mainstreamu.

Jeśli do czegoś w jej albumie można się przyczepić, to że jest zbyt jednorodny i z początku niektóre piosenki zlewały mi się w jedną całość. Ale to jedyny zarzut jaki można postawić 22-latce. Pop na naprawdę przyzwoitym poziomie, choć jeśli mam być szczery mnie do końca nie porywa. A  tych, którzy zarzucają jej, że zżyna z nowej Brodki odsyłam do jej poprzedniego albumu „Już czas”, który wyszedł dwa lata przed „Grandą” Brodki.

Iza Lach „Krzyk” 3,5/5

Kate Nash, Kate Bush, Regina Spector, Tori Amos, Marina & The Diamonds, Gaba Kulka – to tylko niektóre artystki, z którymi porównywano Julię Marcell. To kolejna bolączka naszych czasów. Jak recenzent chce iść na łatwiznę, pisze, że ktoś jest „kolejnym kimś tam” lub „następcą kogoś tam” i ma z przysłowiowej bańki opisywanie dźwięków danej płyty. A Julia Marcell od początku kariery już wspominała, że chce być kojarzona z Julią Marcell. I nie ma w tym nic złego.

Teraz na swej drugiej długogrającej udowadnia, że ma swój styl i jest w nim naprawdę świetna.  Marcell  flirtuje teraz więcej z elektroniką, co wychodzi jej tylko na dobre. Pełno tu producenckich tricków, smaczków i zabaw. Kompozycje są nieoczywiste i pełne świeżych pomysłów. Od singlowej „Matrioszki”, przez fantastyczne „CTRL”, wspomniane już wcześniej na blogu poruszające angielsko-polskie „Echo” i doskonałe „I wanna get on fire”. Wokalistka odnosi się też okazjonalnie do kompozycji innych, cytując m.in charakterystyczny motyw z „1901” Phoenix, a nawet wykorzystując w jednej z piosenek fragment refrenu słynnego „Mr Vain” Culture Beat. Majstersztyk i jak dla mnie najlepsza polska płyta sezonu.

Julia Marcell „June”  4/5

Tak naprawdę na ringu mamy minimalną przewagę Julii Marcell, ale to nie znaczy bynajmniej, że Iza Lach leży na deskach. Szacunek dla obu pań.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: