Podsumowanie 2011: Film

2 Sty

W ubiegłym roku, wg. moich prywatnych zapisków, obejrzałem 139 filmów. Część z nich była niemożliwa do obejrzenia w całości, ale o tych tandetach na koniec artykułu. W międzyczasie lepiej skupić się na tych, które nie dały o sobie zapomnieć.  Przypomnijmy sobie część tych premier:

I tak, by wyróżnić te filmy, które były dobre lub bardzo dobre, ale nie znajdą się w moim prywatnym notowaniu: Duncan Jones pokazał, że wciąż istnieje inteligentne kino science-fiction w „Kodzie nieśmiertelności”. Wielki manipulator Lars von Trier pokazał w piękny sposób koniec świata w „Melancholii”. Almodovar nakręcił pokręcony horror, który spolaryzował widzów w „Skórze, w której żyję”. Nanni Moretti pokazał, że w tych czasach i papież przeżywać może kryzys wiary w „Habemus Papam”. Brad Bird szturmem wszedł do grona najlepszych reżyserów kina akcji wykonując prawdziwe „Mission Impossible”.  Wim Wenders udowodnił że 3D można wykorzystać w kinie artystycznym dzięki „Pinie”. David Yates w końcu zrobił dobry film o Harrym Potterze, który z hukiem zakończył cykl. Kenneth Branagh w umiejętny sposób połączył Shakespeara, mitologię i komiksy w „Thorze”. Spore kontrowersje w USA wywołały „Służące” Tate’a Taylora, które przy wszystkich swoich wadach wciąż imponują mi doskonałą obsadą… i pewnie jeszcze kilka tytułów powinienem wyróżnić, ale nie o tym jest ten artykuł.

Oto więc mój prywatny top 10:

10. Ujrzałem Diabła

Koreański film o zemście Jee-won Kima (czy oni tylko o tym kręcą filmy?), który swą intensywnością i poziomem realizacyjnym po prostu wbił mnie w fotel. To historia policjanta ścigającego seryjnego zabójcę swojej żony. Na jednym z portali ktoś porównał tę fabułę do skrzyżowania „Siedem” z filmami o Strusiu Pędziwiatrze. I to chyba trafne porównanie, choć to tak naprawdę bardzo smutny film. Ilość szokujących scen była zbyt duża nawet dla Koreańczyków, którzy kazali reżyserowi wyciąć 90 sekund, by film w ogóle mógł trafić do dystrybucji. Polecam ten film, ale tylko widzom o naprawdę mocnych nerwach (i żołądku). Nie da się go łatwo zapomnieć.

9. Szpieg

O „Szpiegu” pisałem już w recenzji  niecały miesiąc temu. Na koniec roku ten film pozostaje w moim rankingu bardzo wysoko.

8. 80 Milionów

Jedyny polski film w zestawieniu i moim zdaniem szansa na to, że polskie kino komercyjne ma szansę być wciągającym i niegłupim spektaklem. Pełna recenzja tutaj.

7. Win Win/Debiutanci

Troszkę oszukuję z tym remisem, ale te filmy łączy sporo: styl wizualny, spora dbałość o szczegóły, fantastyczne scenariusze i dbałość o detale w opowiadaniu historii. „Debiutanci” są znani w Polsce już od lipca, natomiast „Win win” należy sobie poszukać samemu, choć z tego co kojarzę został już wydany w Polsce na DVD. Proste, ludzkie historie, opowiedziane z ogromnym wdziękiem, mądrością i przy tym wciągające. Takie kino zdecydowanie cenię.

6. Attack the Block

Debiut reżyserski Joe Cornisha, kojarzonego wcześniej z ekipy m.in „Hot Fuzz – Ostre Psy” i „Wysypu Żywych Trupów”. Pełna czarnego humoru opowieść o tym, co by się stało gdyby UFO zamiast atakować Waszyngton czy Nowy Jork spadło na pełne nastoletnich huliganów przedmieścia Londynu. Bawiłem się fantastycznie. Kolorystyka, styl wizualny, efekty specjalne, ale też aktorzy i humor sprawiły, że był to doskonały film. Za rekomendację niech wystarczy choćby fakt, że Spike Lee w dzień po obejrzeniu tego filmu napisał na Twitterze, że jest świetny i na dowód swych słów zaangażował grającego tu główną rolę Johna Boyegę do swego nowego filmu.

5. Geneza Planety Małp

Wielu z was może wybałuszyć tu oczy, ale ja wciąż uważam, że ten reboot serii to przykład doskonale skonstruowanego kina komercyjnego. Kina, które ma klasyczną budowę scenariusza. Kina, w którym akcja nie jest jedynie przerywnikiem, ale musi uzupełniać fabułę. Świetna obsada, na czele z fenomenalnym Andym Serkisem, który po raz kolejny pokazuje, że jest pionierem nowego typu aktorstwa (po Gollumie i King Kongu). To pierwszy film z takim budżetem dla Ruperta Wyatta, a 3 w ogóle. Wychodząc z kina myślałem o tym, kiedy mogę zobaczyć sequel. Znając Hollywood nie będę musiał czekać bardzo długo.

4. Drive

Może w innym roku ten film nie trafiłby nawet do pierwszej dziesiątki, ale rok 2011 nie obfitował w filmy, które powaliłyby mnie na kolana, dlatego też „najlepszy film Michaela Manna, jakiego ten nigdy nie nakręcił” trafia aż na miejsce czwarte. Nicolas Winding Refn pokazał talent i wyczucie, stworzył wizualny majstersztyk. Film, który wymyka sie łatwym definicjom i szufladkom. Który zostaje z widzem długo po wyjściu z kina. Który jest prosty, a jednocześnie ma wiele warstw. Za kreację Golsinga, Alberta Brooksa i Carey Mulligan. Za wizualne doznania. Za doskonały soundtrack. ZA to wszystko – miejsce czwarte.

3. 50/50

Kolejny film niezależny. I kolejny film względnie młodego reżysera. To zaledwie trzeci film w karierze 36-letniego Jonathana Levine’a. Doskonała, luźno oparta na faktach historia 27-latka chorego na raka. Film zrobiony ze smakiem, z fenomenalnym autobiograficznym scenariuszem Willa Reisera. Jego przyjaciel – Seth Rogen – gra tu dokładnie tę samą role, którą odegrał w życiu czyli przyjaciela głównego bohatera. Kolejna świetna rola Josepha Gordona-Levitta. Dobry drugi plan, doskonała konstrukcja, dialogi.  To film, który sprawia że śmiejemy się powstrzymując łzy. Zobaczcie koniecznie.

2. Musimy Porozmawiać o Kevinie

Najlepsza kreacja aktorska, jaką w tym roku zobaczyłem, to kreacja Tildy Swinton w roli matki, która musi uporać się z tym, co stało się z jej synem. Nie wiem, co można napisać o tym filmie, poza tym, że jest wizualnie wyzywający, dopracowany w najmniejszym calu, że po jego obejrzeniu kilka godzin dochodziłem do siebie.  Nie oglądajcie trailerów, nie czytajcie streszczeń. Ten film warto przeżyć samemu, choć nie jest to przeżycie łatwe. Brawa dla Lynne Ramsay, dla której to dopiero trzeci film pełnometrażowy.

1. Rozstanie

Irański film, który otwierał festiwal Nowe Horyzonty, to wciąż najlepszy kawałek kina, jaki widziałem w zeszłym roku. „Sprawa Kramerów po Arabsku”, jak ktoś to określił w czasie festiwalu to duże uproszczenie. Warto obejrzeć ten kameralny, skupiony na swoich bohaterach film. Dla nas to arabska egzotyka będzie w tym filmie najciekawsza. Ciekawe, jak postrzegają ten film w rodzimym Iranie? Tak czy owak, warto zdecydowanie ten film zobaczyć. kto nie widział, powinien nadrobić jak najszybciej.

Tyle o najlepszych. Przy poszczególnych filmach wyliczałem reżyserom i rezyserce, które to ich filmy by pokazać, że w moim odczuciu w tym roku najlepiej zaprezentowali się młodzi reżyserzy. Pełni energii i pomysłów wnieśli świeżość i do hollywoodzkich kanonów i do kina niezależnego. To ich będę chciał śledzić w następnych latach. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie filmy z mojej listy pojawiły się w polskich kinach przed końcem roku, ale nawet jeśli tak jest, to wkrótce się w jakiejś formie na polskim rynku pojawią.

A najgorsze jakie widziałem? W porządku przypadkowym: Jeż Jerzy, Conan Barbarzyńca, Hereafter, Współlokatorka, Beat The World, Niewybaczalne, Jak się pozbyć celulitu?, Nasz brat idiota, Coś (The Thing) oraz Drzewo Życia

Reklamy

Komentarze 2 to “Podsumowanie 2011: Film”

  1. Pitur Mi 02/01/2012 @ 15:50 #

    berlinale juz w lutym, zapraszamy!

  2. Pitur Stan III 04/01/2012 @ 16:19 #

    udalo nam sie wczoraj zobaczyc 50/50! wspaniale! az ciezko bylo wysiedziec na kanapie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: