„Rzeź” nie takich znów niewiniątek (recenzja)

23 Sty

Reż. Roman Polański

Wyst. Jodie Foster, Kate Winslet, John C. Reilly, Christoph Waltz

Data premiery (Polska): 20.01.2012r.

Kategoria „winy” i „sprawcy”, jak również komentarze do różnych warstw społeczeństwa są obecne w twórczości Romana Polańskiego od początku jego kariery filmowej, czyli od „Noża w Wodzie”. „Rzeź” to mimo swej teatralności widowiskowa czarna komedia, a właściwie mroczna satyra na przedstawicieli klasy średniej.

Dwaj chłopcy pokłócili się w nowojorskim parku. Jeden przyłożył drugiemu kijem. Rodzice obu chłopców spotykają się w mieszkaniu poszkodowanego chłopca by porozmawiać o całej sprawie. Pełna fałszywych uprzejmości pogawędka przeradza się w ostrą bitwę, w której sojusze co chwilę zmieniają się, obnażając przywary i prawdziwe poglądy każdej z czterech zaangażowanych osób.

Oglądając ten film nasuwała mi się jedna myśl: to jest film zrobiony dla rozrywki mistrza, który nikomu nic nie musi udowadniać. Zjadliwa i ostra satyra jest przezabawna, miejscami przerażająca i przypomina słynny gogolowski cytat ” Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie”. Współczesna dulszczyzna zostaje przez reżysera boleśnie obnażona a następnie zniszczona. To, że ogląda się ten proces z pewną perwersyjną przyjemnością – to zasługa Polańskiego i jego operatora, Pawła Edelmana. W innych rękach może oglądalibyśmy bardziej ponure wnętrza, a całość miałaby przyciężkawy. Polański decyduje się pokazać nam jednak ciepłe, słoneczne wnętrza, kontrastujące jakby z tym, co dzieje się z bohaterami. M.in w ten sposób udaje mu się uzyskać niezwykłą lekkość, dzięki której film tak przyjemnie się ogląda. Jak zwykle też u Polańskiego dbałość o szczegóły sprawia, że  pomieszczenie ze wszystkimi swoimi drobnymi szczegółami scenograficznymi takimi jak choćby albumy o malarstwie, staje się bardzo istotnym elementem fabuły i akcji całego filmu.

Swój bardzo wysoki poziom film zawdzięcza też pierwszoligowym aktorom. Jodie Foster chyba nigdy nie grała takiej postaci – tak zwykłej, słabej i neurotycznej maniaczki, jaką jest jej Penelope. Kate Winslet ma rolę widowiskową, choć warsztatowo chyba najprostszą z całej czwórki. Panowie wypadają tu nawet lepiej niż Panie dzięki niuansom, a ich dyskusja o spłuczkach to prawdziwy majstersztyk. Zarówno John C. Reilly jak i Christoph Waltz powinni otrzymać dużo więcej uznania za swe role, niż w tym sezonie Oscarowym otrzymują.

Na co warto zwrócić uwagę w tym filmie to praktycznie absolutny brak muzyki oraz zmieni0ne, nieco bardziej optymistyczne zakończenie. Tak jakby swój film Polański zakończył mrugnięciem z ekranu. Szczere to mrugnięcie czy jedynie kolejna ironia – to już oceńcie sami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: