My week with… John Williams

8 Lu

Życzyłbym mu sto lat, ale w osiemdziesiąte urodziny nie brzmi to znowu tak stosownie…

5 Oscarów i 42 (!) nominacje… Akademia go uwielbia i widzowie również. Williams – asbsolwent Juilliard  –  urodził się w Long Island, w stanie Nowy Jork. Reprezentuje starą szkołę kompozytorów filmowych, którzy nie byli (jak dzisiaj) rzemieślnikami, a wizjonerami – ich styl nadawał filmowi charakter, a nie jedynie ilustrował wydarzenia z ekranu

Jego styl w muzyce określa się jako neoromantyzm, a sam Williams powoływał się m.in na Ryszarda Wagnera. Zanim sam komponował, uczył się od najlepszych, z którymi miał okazję pracować – Bernarda Hemmana, Alfreda Newmana, grał na fortepianie na ścieżkach skomponowanych przez Henry’ego Mancini, Elmera Bernsteina czy Jerry’ego Goldsmitha. Za jego pierwszy w pełni własny soundtrack uznaje się Daddy-O z 1958r. Ale pierwszy raz jego nazwisko na ekranie (jako jonny Williams) pojawiło się przed filmem „Because They’re Young” w 1960r.

Dostarczył nam chyba więcej emocji niż jakikolwiek inny kompozytor muzyki filmowej… Dziś kończy 80 lat. Wszystkiego Najlepszego Panie Williams.

Przypomnijmy sobie parę słynnych motywów muzycznych jego kariery. Kolejność – odrobinę przypadkowa. Praktycznie każdy soundtrack z tej listy jest dla mnie absolutnie genialny…

10.Harry Potter i Kamień Filozoficzny – 2001

Motyw, który pokazał, że nawet w wieku prawie 70 lat Williams może być kreatywny i wciąż ma ucho do melodii…

9. Szeregowiec Ryan – 1998

Bardzo amerykański motyw przewodni. olejny przykład, jak Williams potrafił czuć różne motywy i przepięknie przekazywać emocje…

8. Kevin Sam w Domu – 1991 

Tak tak, autorem tej piosenki też jest John Williams (wspólnie z odpowiedzialna za słowa Leslie Bricusse), jak i całej muzyki do filmu, bez którego nie byłoby w co niektórych domach Świąt.

7. Superman – 1978

Zobaczcie to intro by zrozumieć, jak genialny był Williams, jak buduje napięcie i jak genialny motyw superbohatera stworzył.

6. Poszukiwacze zaginionej Arki – 1981

Ach, jest o kolejny bohater młodzieńczych lat. „Indiana Jones”, w któego świat pierwszy raz zanurzyłem się mając bodajże z 6 lat, a wracam do dziś…

5. E.T – 1982

Scena mojego dzieciństwa. Uwielbiałem ten film i uwielbiam do dziś, a ta scena to dla mnie majstersztyk i – w pewien sposób – podsumowuje dobrze całą twórczość Spielberga, nie sądzicie?

4. Lista Schindlera – 1993

Kolejny Oscarowy soundtrack. Tutaj przepiękny motyw na skrzypce towarzyszył filmowi, który był bardzo ważny dla Polski i dla Spielberga. Filmowi, który do dziś wspomina się jako arcydzieło amerykańskiej kinematografii. Rusza mnie za każdym razem.

3. Szczęki – 1975

Drugi Oscar w karierze Williamsa (pierwszy dostał za adaptację broadwayowskiego „Skrzypka na Dachu”). Pamiętny motyw porównywany do dziś jedynie z „Psychozą” jako najbardziej efektywne użycie muzyki do zbudowania napięcia w filmie.

2. Park Jurajski – 1993

Film mojego dzieciństwa. W samym kinie byłem z 5 razy, a na dwa lata zaraziłem się „modą na dinozaury”, co na szczęście nie zmieniło mnie w Rossa z „Przyjaciół. Ale soundtrack w filmie genialny, od pierwszej do finałowej sceny.

1. Gwiezdne Wojny – 1977, Imperium Kontratakuje – 1980 oraz Mroczne Widmo – 1999

Najsłynniejsza filmowa saga w historii kina byłaby na pewno czymś dużo mniej wartościowym, gdyby nie genialna muzyka Williamsa, który dla każdej części skomponował fantastyczne motywy, które do dziś przetrwały w pamięci widzów i na których wychowało się kilka już pokoleń młodych ludzi. Poniżej znane najbardziej „Main Theme” oraz „Imperial March” czyli główny motyw postaci Lorda Vadera i nowszy motyw do wracającego w piątek (w 3D!) na ekrany „Mrocznego Widma”…

Bonus: Złap mnie jeśli potrafisz – 2002

Nie jestem wielkim fanem tego soundtracku (nie na tyle by znalazł się w Top 10 Williamsa), ale klip jest świetny:

Advertisements

komentarze 2 to “My week with… John Williams”

  1. Diego 09/02/2012 @ 08:52 #

    Nie 42 nominacje, a 47. Nominacja tez jest wyróżnieniem i zostaje nim nawet jeśli zamienia się w statuetkę 🙂

    • popkulturalnie 09/02/2012 @ 11:59 #

      Wszystko prawda. Zastosowałem skrót myślowy, chyba zrozumiały dla większości, bo często używany w artykułach nt. Oscarów od magazynu „Wprost” po „Stopklatkę” i oscarowe blogi. Ale miło widzieć, że ktoś uważnie czyta i na język uwagę zwraca…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: