Madonna – MDNA

29 Mar

Mawiają, że tonący brzytwy się chwyta. Madonna bynajmniej nie tonie, a jeśli już kiedyś się to stanie, to zapewne będzie jak „Titanic” – majestatycznie zatapiając swe gigantyczne ego w lodowatych wodach oceanu krytyki. Ale na razie nie jest jak „some girls” i nigdy nie chcę być, jak deklaruje w piątym numerze na płycie. Zatem nieco desperacko, ale za to z determinacją i siłą godną którlowej podąża za trendami w obecnej radiowej muzyce pop. A że trendy jest być przeciętnym, to i też taki album wydaje supergwiazda.

Może we wstępie nieco przesadziłem. Album jest w końcu doskonale wyprodukowany, ocieka energią i zabawą. Brakuje mu natomiast duszy, jakiejś esencji. Jest trochę jak wycieczka po karierze Madonny, która w autoreferencjach przebiła już chyba wszystkie inne gwiazdy pop (np. w „Superstar” mamy słowa „Travolta getting into the groove”, a we wspomnianym wcześniej „Some girls” znane „put your love into the test”). Napakowano więc album wszystkim, co w muzyce pop modne – od bubble-gum popu na „Give me all your luvin” przez dubstep w niedorzecznym i mrocznym „Gang Bang”, pseudo hip-hop w „I don’t give a”, a ż po ostre electro „I’m Addicted”  oraz dwie ballady zamykające standardowe wydanie albumu. W tym spójnym mimo wszystko zestawie, praktycznie nie ma słabych punktów, a równy poziom całości sprawia, że nawet tak wtórny singiel jak „Girl gone wild” brzmi lepiej jako część całości.

Co do moich faworytów – sądzę, że  „Turn up the radio” podbije wszystkie możliwe stacje radiowe i stanie się nieznośnym przebojem lata, z kolei „I’m addicted” wyciśnie zapewne w różnych remiksach siódme poty z klubowiczów w całej Europie. Wyróżniłbym też praktycznie odarte z ozdobników „Falling free”, w którym Madge rozlicza się ze swym nieudanym małżeństwem i brzmi to zaskakująco uczciwie i szczerze.

Mimo wszystkich wad, to niedorzecznie (a nawet niewiarygodnie) przyzwoity album pop. Czy godny „królowej muzyki pop”, to sprawa dyskusyjna. Na pewno nie tak doskonały jak „Confessions on a Dancefloor”, ale lepszy od ostatnich dokonań Kylie, Britney czy Lady Gagi. To album taki, którego doskonale się słucha na siłowni czy w aucie. Ma jednak wadę typową dla mainstreamowej muzyki XXI wieku – równie szybko budzi zachwyt, jak znudzenie.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Madonna – MDNA”

  1. Pitur Mi 29/03/2012 @ 17:42 #

    welcome back! no bardzo dobry tekst, odnoszę bardzo podobne wrażenie słuchając płytki, a szkoda – mogłoby tak znów urwać dupsko. album doskonały by zabić czas na siłce i do nudnej jazdy autem, oh yes 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: