Justyna Steczkowska – XV (recenzja)

5 Kwi

Justyna Steczkowska od początku kariery była wyjątkowym na polskim rynku zjawiskiem. Trafiła zarówno na dobry czas, jak i odpowiednich ludzi. Po fenomenalnym zwycięstwie w pierwowzorze „Idola” czyli „Szansie na Sukces”, gdzie poza talentem wokalnym pokazała też charakter, jej pierwsza płyta nagrana pod skrzydłami Grzegorza Ciechowskiego była i pozostaje wciąż jednym z najlepszych polskich krążków lat dziewięćdziesiątych.

Potem Justyna nagrywała krążki dobre, oryginalne i ciekawe, które w różnym stopniu doceniła również publiczność. Wizerunkowo najbardziej zaszkodziły jej jednak wystąpienia w telewizyjnych show co z czasem ludzie zaczęli pamiętać bardziej niż jej twórczość. Nie pomogła ostatnia, najsłabsza (moim zdaniem) w dorobku płyta – „To mój czas”. „Wciąż się rozwijam/Ciągle biegnę dalej” śpiewała wtedy Steczkowska i ciężko było jej wówczas uwierzyć. Kiedy na nowej płycie odświeża ten kawałek… wierzę już bez zastrzeżeń.

Steczkowska bowiem całą karierę poszukuje i eksperymentuje. Z różnym, nie zawsze równym skutkiem. Nawet więc do tematu podsumowania 15 lat swej kariery podeszła oryginalnie. Wszystko zostało zagrane i zaśpiewane na nowo, czasem zremiksowane, czasem przearanżowane. Do współpracy poza sprawdzonymi już ludźmi jak Agnieszka Lach artystka zaprosiła m.in muzyków związanych z zespołami Oszibarack, Digit All Love czy Bipolar Bears. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania.

Dwupłytowe, przepięknie wydane dzieło zaskakuje spójnością – zarówno muzyczną jak i tekstową. Całość opowiada zaś o dwoistości natury ludzkiej. Stąd mamy dwa krążki – ciemny i jasny. Pierwszy to przepełniona niepokojem eksplozja energii i drapieżności, drugi zaś spokojna i kojąca podróż muzyczna. Na pierwszym błyszczą jeszcze mocniejsze niż w oryginale „Grawitacja” czy niebezpieczne „Tatuuj mnie”, pulsująca kosmiczną energią lat 60-tych „Kosmiczna rewolucja” czy „Boskie Buenos”, w którym Justyna Steczkowska powtarza fenomenalną wokalizę znaną z „Szansy…”.  Na drugim krążku wybija się przede wszystkim rewelacyjne „Sanktuarium”, utkana z wokaliz „Dziewczyna Szamana” i przepiękna „Pomazana”. Jeśli do czegoś można się przyczepić, to do 1 czy 2 piosenek, na które zabrakło pomysłu. Mowa tu w szczególności o „Oko za Oko” i „Zazdroszczę Ci”.

Justyna Steczkowska pokazuje jednocześnie to, z czego jest znana czyli niesamowitą skalę głosu, fantastyczną zdolność interpretacji, eksponuje zawsze silnie obecną w jej utworach sekcję dętą, a utworów mimo wszystkich zmian nie odziera z ich pierwotnej melodii i mocy. Udowadnia tym samym, że mimo iż od jej debiutu minęło 15 lat nie przestaje ona być zjawiskiem na scenie pop wyjątkowym. Po takim podsumowaniu dotychczasowej kariery z niecierpliwością będę czekał na kolejny krążek. Polecam zdecydowanie.

Reklamy

Komentarze 4 to “Justyna Steczkowska – XV (recenzja)”

  1. Marcin Tech 06/04/2012 @ 11:01 #

    zgadzam się z recenzją, ze jest to płyta świetnie wymyślona, pełna zaskakujących dźwięków itd jednak kawałki Boskie Buenos, Tatuuj mnie i Kosmiczna Rewolucja są najsłabszymi na płycie…genialne, nowoczesne jest właśnie Oko za oko i Kryminalna miłość z pierwszego krążka, Wrogu mój też jest na 4+ oraz Na koniec świata, które ma w sobie takie emocje, że skóra wywija mi się na lewą stronę, po prostu piękne…z drugiego krążka zdecydowanie najlepsze kawałki to Kici kici maj, Sanktuarium, oczywiście Modlitwa. która przez swoją prostotę wchodzi, aż po każde włókno ciała, po prostu cudo i na koniec piosenka, która wymagała szczególnej uwagi i oprawy czyli Dziewczyna Szamana bo to kultowa pieśń…przepiękna wersja, pełna tajemniczych dźwięków, zwrotów, wokaliz, nic w niej nie jest na siłę, ta aranżacja dała jej nowe życie a ja na nowo zakochałem się w Dziewczynie Szamana!

    • popkulturalnie 06/04/2012 @ 17:43 #

      Zgadzamy się co do „Kryminalnej…”, „Na koniec świata” faktycznie powala a o „Dziewczynie…” też mógłbym pisać w samych superlatywach. „Oko za Oko” – wciąż uważam, że zubożono to wobec oryginału, czego nie można powiedzieć o 90% pozostałych utworów na płycie. Co do reszty – pozostaje nam „agree to disagree” jak mawiają na zachodzie 😀

  2. jaK 10/04/2012 @ 06:04 #

    Co do wydania płyty, masz zupełną rację – wydanie jest przepiękne. Naprawdę. Kiedy odpakowałem płytkę, przejrzałem ją, to od razu szukałem w książeczce informacji, gdzie został wydany cały krążek, gdyż myślałem, że za granicą! Okazało się, że nie, wszystko zrobione u nas, w Polsce :] Oko cieszy się niezmiernie widząć takie wydanie – KONKRETNE i SILNE! Co do materiału, większość jest naprawdę dobra. Justyna powinna brnąć w inność, świeżość… w końcu się na to odważyła. Więc gratulacje! Rzeczywiście, może na 3-4 piosenki zabrakło troszkę pomysłu. Ale reszta jest naprawdę dobra. Myślę, że każdy słuchacz ma jakieś swoje ulubione numery, dlatego też zawsze będzie tak, że coś tam się nie spodoba ! 🙂 W mojej ogólnej ocenie 8/10 i jednym słowiem – naprawdę POLECAM! 🙂

  3. sean 17/04/2012 @ 07:48 #

    Oko za oko brzmi rewelacyjnie …! rozczarowuje mnie zazdroszczę ci i to mój czas gdzie w wersjach oryginalnych brzmia lepije niż na XV.Do niczego innego przyczepić się nie mozna widać że justyna i jej załoga włożyli duzo pracy w ten projekt!! 10/10!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: