Film: Nietykalni (recenzja)

20 Kwi

Reż. Olivier Nakache, Eric Toledano

Wyst. Omar Sy, Francois Cluzet

Data premiery (Polska): 13.04.2012r.

Do naszych kin dotarł w końcu wielki hit prosto z Francji. Film, który pobił absolutne rekordy frekwencji, a odtwórca jednej z głównych ról – Omar Sy –  został pierwszym czarnoskórym aktorem nagrodzonym Cezarem. Z angielskiego tzw. „buddy movie” czyli film o przyjaźni dwóch niedobranych bohaterów pochodzących z zupełnie różnych środowisk. Jak ten wielki hit wypada na ekranie?

Driss (Sy) to pochodzący z Senegalu bezrobotny, który odwiedza kolejnych pracodawców by zdobyć pieczątki z pośredniaka. Phillippe (Cluzet) to sparaliżowany od szyi w dół milioner, którego zaintryguje nietypowy kandydat na opiekuna.

Nie oszukujmy się – pomimo informacji, że opowieść oparta jest na prawdziwej historii to o życiu człowieka sparaliżowanego  można się dowiedzieć tu mniej więcej tyle co z odcinka „Glee”. To historia zrobiona by poprawić widzom humor – prosta, nieskomplikowana i oparta na haśle znanym nam od lat: „znacie? to posłuchajcie”. I tak czarny słucha soulu, świetnie tańczy, mówi co myśli i cały czas się śmieje, a biały jest skostniałym wielbicielem sztuk wyższych, dla którego zapalenie jointa będzie niesamowitym nowym doświadczeniem, prawie jak muzyka soul, którą puści mu Driss. Brzmi znajomo? No pewnie, przecież widzieliśmy to już nieraz w wielu innych filmach.

Wyposażony w świetne warunki fizyczne, tubalny głos i zaraźliwy śmiech Omar Sy faktycznie stara się, byście doskonale się bawili, choć w moim odczuciu to własnie sparaliżowany Cluzet i jego reakcje na rubasznego Senegalczyka są tu często najzabawniejsze. Sy, mimo niewątpliwego talentu i starań, nie zawsze mnie jednak bawił, najczęściej przypominając mi Eddiego Murphy z czasów, gdy jeszcze był świetny (zwłaszcza z „Nieoczekiwanej zasady miejsc”, z której film czerpie garściami).

Reszta obsady i fabuły również oparta jest na utartych kliszach – surowa gospodyni z początku nieznosząca obcego elementu w domu wkrótce staje się jego sojusznikiem; bogaci tak naprawdę są snobami, którym można wmówić że obraz nieznanego autora jest wart 11 tysięcy Euro itd. itp. To film zrobiony dla „przeciętnego widza” czyli francuskiego odpowiednika naszych widzów komedii romantycznych.

Najbardziej boli mnie to, że w tym kiepsko napisanym filmie tak naprawdę wyjściowa historia jest fantastyczna. To głównie aktorzy wnoszą go o dwie klasy wyżej, niż być powinien. Problem moim zdaniem leży w tym, że to produkcja lekka i powierzchowna, ale jednak aspirująca by opowiedzieć nam coś mądrego. Nie powiem, miejscami bardzo przyjemnie mi się to oglądało. Po wyjściu z kina czułem jednak, że albo prosta (prostacka?) komedia grzebie tu  niezłe kino, albo próby przemycania mądrego kina grzebią tu dobrą i prostą komedię. Tak czy owak, traci na tym widz. O ile oczywiście chce mu się to dojrzeć.

Reklamy

komentarze 2 to “Film: Nietykalni (recenzja)”

  1. Cruella 15/07/2012 @ 13:49 #

    Piękny film. Płynie z niego tak niesamowity optymizm, taka „totalna radość”, że po prostu ma się go oglądać i oglądać. Zapraszam na parfois-je-vois.blogspot.com/ gdzie zamieściłam recenzję tego dzieła 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: