Long story short… 001

20 Kwi

Pod tym hasłem będę pisał coś w rodzaju podsumowania tygodnia. W kilku zdaniach o kilku sprawach, na które warto zwrócić uwagę lub wręcz przeciwnie, które należy omijać szerokim łukiem. I żeby nie przedłużać… zaczynajmy.

„Siostra Jackie” wróciła na ekrany telewizyjne już prawie 3 tygodnie temu. Muszę przyznać, że nowy sezon zapowiada się świetnie. Mamy bardzo fajne wątki dla najważniejszych bohaterów i póki co każdy odcinek to petarda. Oczywiście jestem kompletnie nieobiektywny, bo uwielbiam Edie Falco od czasów „Rodziny Soprano”, a Jackie Peyton to w mej opinii rola jej życia. Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał serialu, powinien szybko nadrobić zaległości.

Santigold wydała drugą płytę. „Master of My Make-Believe” ukazuje sie oficjalnie w poniedziałek, ale można już posłuchać całego krążka w internecie. Po dwóch przesłuchaniach uważam, że nie jest rewelacyjnie, ale jest dobrze, a miejscami bardzo dobrze. Do moich faworytów, poza znanymi już „GO!” i „Disparate Youth” należą póki co napędzane wyspiarskim rytmem „This Isn’t Our Parade”,  jedyna na płycie ballada „The Riot’s Gone” oraz nadające się na hymn okupujących Wall Street „The Keepers”. Dobra muza, dobry feel, trochę monotonne niektóre utwory – tyle werdyktu po zaledwie kilkudziesięciu minutach spędzonych z ta muzyką.

W telewizji wyemitowano drugi odcinek serialu „Krew z Krwi” i niestety ja poczułem się bardzo rozczarowany drugą godziną, żeby nie powiedzieć, że oszukany. Mamy tu wszystkie grzechy polskiego serialu, na czele z przeciąganiem sekwencji. Mam wrażenie, że Amerykanie ten sam odcinek opowiedzieliby w połowie tego czasu. Kompletnie też rozczarowały mnie retrospekcje, które nic nie wniosły (a które wywołały wesołość z ekranowych hipsterów słuchających „Perfect” i czegoś, co brzmiało jak „1999” Prince’a). Ogólnie, poza aktorami, rozczarowanie na całej linii.

Jutro święto muzyki czyli Record’s Store Day. W dniu tym min zobaczymy pierwszy oficjalny teledysk zapowiadający nową płytę Hot Chip. Piosenki możecie posłuchać powyżej.

Jeśli nie widzieliście „Gniewu Tytanów” w 3D – nie warto, naprawdę. Lepiej już zobaczyć na DVD/VOD poprzednią część. Wszystko jest identyczne, a zaoszczędzicie kilka złotych. Jeśli już ktoś się wybierze, jedyny jasnym punktem sequela jest Bill Nighy jako Hefajstos.

Pierwszy odcinek „Dra House’a” zatytułowany był „Everybody Lies”, ostatni zaś zatytułowany będzie „Everybody Dies”. Zważywszy, że 30 kwietnia serial zaczyna swój łabędzi śpiew czterema powiązanymi ze sobą godzinami od odcinka „The C Word” (co wg. wielu oznacza, że House ma raka… lub że dowie się o śmierci Cuddy), może być niewesoło. W finale pojawi się m.in Olivia Wilde i Kal Penn – niegdyś stali członkowie obsady serialu. Na 99% nie powróci natomiast Lisa Edelstein, która przez siedem lat wcielała się w postać Cuddy.

Tyle na pierwszy rzut. Kolejna porcja wkrótce. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: