Long story short 006

9 Lip

W wieku 95 lat zmarła legenda Hollywood – Ernest Borgnine. Wspaniały aktor, który zawsze zaskakiwał swoją wszechstronnością. Moje pokolenie może go pamiętać z serialu „Airwolf”, ale Borgnine to prawdziwa legenda kina. Ja najlepiej pamiętam jego role z obsypanego Oscarami „Stąd do Wieczności”, „Parszywej dwunastki” i „Katastrofy Posejdona”. Niesamowicie pogodny, sądząc w wywiadów, człowiek. Wyżej możemy przypomnieć sobie jego najważniejsze role co przypomina mi, że na półce czeka na mnie „Dzika banda”, którą chyba dziś zobaczę.

W TV pokazali kolejną imprezę w stylu „festiwal” – Sabat Czarownic w Kielcach. Nie bardzo rozumiem sens transmitowania takich imprez. Ok, jeszcze powiedzmy Sopot i Opole to tradycja, ale to jest TRZECIA edycja. Po co pokazywać w TV archaicznie wymyślone imprezy?  Pokazują tylko, że ktoś mentalnie tkwi wciąż w czasach PRL. Nigdy nam takie rauty nie wychodziły na dobrym poziomie europejskim, i dalej nie wychodzą. Scenografia i osprzęt są już takie jak trzeba, ale scenariusze takich imprez i dobór wykonawców – niestety nie. Zobaczyliśmy więc Urszulę, Lady Pank i inne piękne i młode gwiazdy.  Po raz kolejny podejrzewam, że polski showbiznes rządzi się jakimiś prawami, których nie da się spisać, bo wyszedłby najgłupszy i najbardziej bełkotliwy kodeks świata.

Nowa płyta „Hot Chip” została skrytykowana w co niektórych mediach niezależnych. Podobno jest zbyt melodyjnie. Nie rozumiem jak można krytykować zespół za dobre ucho do melodii. A jeśli ktoś nie słyszy w tych ładnie połamanych kompozycjach ducha zespołu, to powinien udać się do laryngologa. Tak czy owak kolejny krążek brytyjczyków to jedna z niewielu płyt w tym roku wyczekiwanych, która mnie nie zawiodła. Od pierwszych dźwięków świetnie spełniającego rolę intro „Motion Sickness”, przez znane już „Flutes”, doskonałe „How do you do?” po ballady – w szczególności „Look at where we are”. Warto posłuchać, a może nawet wybrać się na ich występ w Katowicach pod koniec sierpnia.

Ten krążek i zespół odkryłem przypadkiem, ale na pewno będę śledził ich karierę z ciekawością. Zespół powstał w Czeladzi w 2011 roku i właśnie wydał EP-kę „Eclectic Pixels”. To najlepsza polska EP-ka, jaką słyszałem od paru miesięcy co najmniej, więc miłośnicy elektronicznych i tanecznych dźwięków powinni zdecydowanie posłuchać. Pierwszy teledysk chłopaków już dostępny w necie możecie zobaczyć powyżej.

Po długich bojach powstanie jednak kontynuacja filmu „Kick-ass”. Niestety, bez udziału duetu Matthew Vaughn/Jane Goldman – którzy odpowiadali za sukces pierwszej części. Wrócą za to prawie wszyscy aktorzy znani z poprzedniej części (tzn. Ci, których postacie przeżyły). Za kamerą stanie Jeff Wadlow, który napisze też scenariusz. I to mnie właśnie martwi, bo dotychczasowym największym sukcesem w karierze tego Pana jest disneyowski „Po prostu walcz” oraz jakiś niskobudżetowy horror. Nie rokuje to zbyt dobrze, ale materiał wyjściowy, o ile będzie w nim maczał palce autor komiksu – Mark Millar, powinien dać mu materiał do pracy. Poczekamy, zobaczymy. Zdjęcia ponoć jeszcze w wakacje. Premiera w 2013 roku.

Krótkie to podsumowanie dziś. Zwłaszcza jak na tak długą nieobecność. Ale obiecuję poprawę. I to wkrótce.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: