Ulubione EP-ki – pierwsza połowa 2012

10 Lip

Podobno skończyła się era albumów. Nikt już nie ma czasu, przy obecnym zalewie (często bardzo dobrej) muzyki, do której każdy ma dostęp, słuchać jednego artysty przez godzinę z hakiem. Teraz, by się przebić, wystarczy dobry singiel, a jeśli jest dobra EP-ka, często możliwe jest, że po niej otrzymamy już nie tak dobry album. idąc z duchem czasów (iz brakiem czasu własnego na słuchanie) zamiast opisywać ulubione płyty, wybrałem ulubione EP-ki, bo to głównie tych krótkich form słuchałem w tym muzycznym sezonie. Najlepsze, wg. mojej umiarkowanie skromnej osoby, w poniższym zestawieniu:

10. Goldroom – Angeles

Josh Legg pochodzi z Los Angeles i tworzy synthpopowe rytmy pełne słońca, które snują się leniwie i rzadko się nudzą. To idealny soundtrack tego lata. I chyba tyle, bo upał nie pozwala mi więcej napisać, pozwala natomiast rozkoszować się tymi dźwiękami.

9. Hoodie Allen – All American

O tej EP-ce już pisałem wcześniej. Zapraszam więc do lektury tamtego tekstu.

8. Brodka – LAX

Jedyna polska pozycja na liście, ale warta wzmianki ze wszech miar. Brodka wróciła z efektami swej wyprawy do USA i… skopała tyłki na lokalnej scenie pop. „Varsovie” dopuszczono nawet do komercyjnych stacji radiowych, co już samo w sobie jest ewenementem (ale nie przywiązywałbym do tego wielkiej wagi, czasem grają tam przyzwoicie). Tylko dwa nowe kawałki plus kilka remiksów. Doskonałe, przebojowe, niegłupie i ambitne – wszystkie te słowa do „LAX” pasują jak ulał. „Varsovie” znają już wszyscy, teraz czas na wakacyjne „Dancing Shoes”.

7. St. Lucia – St. Lucia

Uwielbiam sposób, w jaki Jean-Philip Grobler opisał swoją muzykę. Wychowany w Johannesburgu młody człowiek napisał, że te dźwięki przychodzą mu do głowy, kiedy patrzy na stare pocztówki z wakacji, przesyłąne z różnych egzotycznych miejsc, kiedy był dzieckiem. Sam zwiedził pół świata, więc muzyczne inspiracje ma spore, choć jego mama twierdzi, że niegdyś najbardziej lubił śpiewać razem z Jacksonem. Kolejna świetna EP-ka na lato, pełna dobrego, inspirowanego latami 80-tymi dreampopu z elementami innych gatunków.  Naprawdę warto posłuchać.

6. GodWolf – GodWolf

Moja przygoda z Australijczykami zaczęła się  od coveru Jose Gonzaleza „Crosses”, który panowie Joe Kosky i Tom Armstrong przerobili na dubstepowy hit. Potem usłyszałem fenomenalne „Another me” – któe zaczyna się spokojnie, a potem rozkręca się w coś zupełnie innego. Na tej EP-ce jest jak w porządnym thrillerze –  nigdy nie wiadomo, co zdarzy się za moment. I to jest w niej najpiękniejsze.

5. Kidnap Kid – Alphaville

Kolejna EP-ka pełna niespodzianek – duszna, lepka i seksowna. W sam raz na letnie upały, trochę minimalistycznych dźwięków, zmiany rytmu, elementy R&B, dubstepu i wieluu innych gatunków. Wg. portalu „music is” muzyka Matta Reltona kwalifikuje się jako „fuzja post-dubstepu i post-garage”. Cholera wie co to znaczy, ale brzmi świetnie. Podobnie jak EP-ka, która wiedziona świetnym „Vehl” ma do zaoferowania także kolejne dwa kawałki, które powinny Wam się spodobać.  A, dziwny pseudonim artysty wziął się od porwania, które sfingował jako dzieciak ze znajomymi (porwano go rzekomo z KFC). Przynajmniej tak twierdzi sam artysta, a dobra legenda to podstawa.

4. Ms Mr – Ghost City USA

Najmroczniejsi w tym zestawie grają nieco melancholijnie smutnawy, ale wciąż melodyjny pop. Jednakże ma on w sobie tyle uroku, że przeżywam tę muzykę za każdym razem, kiedy ją słyszę. Wyjątkowa barwa wokalistki też ma na pewno coś z tym wspólnego. Zespół od tego czasu ma już kolejną nową piosenkę. A ja wciąż chcę więcej i więcej…

3. Ghost Beach – Ghost Beach EP

Kalifornijscy koledzy Foster The People mają wszystko, czego trzeba, by powtórzyć sukces Marka Fostera i ekipy. pytanie czy świat zachwyci się znów czymś jednak podobnym do tego co serwują Fosterzy? Zaprzyjaźniony bloger, któy widział ich na żywo, twierdzi że tak, i to bardzo szybko. Po przesłuchaniu tej EP-ki ciężko się nie zgodzić – co kawałek, to przebój. Największą siłą tych kawałków jest chyba to, że codziennie inny z nich jest mym ulubionym. Tak czy owak, teraz czas na kupowanie tych piosenek do seriali, trailerów i filmów, a potem już tylko radio ESKA i świat podbity 😛

2. Foxes – Warrior

Moje osobiste odkrycie ostatnich tygodni. Zakochałem się w głosie i piosenkach tej 22-latki z Southampton od pierwszego przesłuchania. Wam też to grozi. Jej pop jest ambitny, zaraźliwy i wpada w ucho momentalnie. Zarówno „White Coats”, tytułowy „Warrior” jak i demo „Let it go” brzmią świetnie. Następczyni La Roux? Cośw tym porównaniu jest. Śpiewające panie znowu atakują…

1. Haim – Forever/ KO KO – Float

Z rzadka pojawia się ktoś, kto gra muzykę jakby było to dla niego łatwiejsze niż oddychanie.  Tutaj mamy aż dwa takie przypadki i – co ciekawe – oba rodzinne. Bracia Ryan i Taylor Lawhon zaskoczyli swoją pierwszą EP-ką wydaną pod szyldem KO KO. Wróży się im sukces na miarę Gotye czy Foster The People. Bliżej im chyba do tego pierwszego wykonawcy. Idealna na lato, lekkie dźwięki bez krzty nudy, zadęcia czy sztuczności. „Float” był jedną z najczęściej odtwarzanych piosenek przeze mnie w tym półroczu, niemniej pozostałe dwa kawałki z EP-ki też są bardzo dobre.

O siostrach Haim mogę napisać to samo co o braciach Lawhon – muzykę mają we krwi. Naturalne, bo jako dzieci wspomagały rodziców (śpiewającą mamę i tatę perkusistę) w trasie. Nic dziwnego, że kiedy dorosły same wzięły się za muzykę. NME pisze o nich „Fleetwood Mac spotyka En Vogue”. Ja do końca tego drugiego porównania nie kupuję, ale też nie widziałem ich setu na żywo (niestety), za to folkowa EP-ka sprawia, że można tylko przyklasnąć słowom brytyjskiego magazynu The Fly – nie można nie zakochać się w siostrach Haim. Danielle, Alana i Este idą w dobrym kierunku. Czy spełnią obietnice pokaże z pewnością debiutancka płyta.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Ulubione EP-ki – pierwsza połowa 2012”

Trackbacks/Pingbacks

  1. Podsumowanie 2012: Płyty (Świat) « popkulturalnie - 28/12/2012

    […] (jak to w ogóle brzmi w tych czasach!). Co do EP-ek, to podsumowanie drugiej połowy roku (pierwsza tutaj) znajdziecie tu chyba tuż po Nowym Roku. Natomiast dziś […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: