Trailery na ringu: Broken City vs. Parker

6 Paźdź

Styczeń to w kinach amerykańskich nieco inny czas niż w Polskich. Kiedy u nas masowo idziemy do kin na potencjalnie „oscarowe” filmy, Amerykanie mają ich wysyp najczęściej w okolicach świąt (przykłady, choćby z tego roku – „Les Miserables” – w USA 14.12, u nas 25.01, „Lincoln” – 14.11, u nas w lutym itd). Nic więc dziwnego, że po wysypie kinowych superprodukcji a’la „Hobbit” i kina ogólnie uważanego w USA za ambitne, styczeń jest miesiącem oddechu, kiedy do kin wchodzi większa liczba thrillerów, sensacji – ogólnie kina gatunkowego lub filmów na tyle złych, że kiedyś je trzeba wypuścić a szkoda marnować marketingowo dobrej daty takiej jak np walentynki. Jednym zdaniem styczeń to czas takich filmowych „wyprzedaży”. No i na tej fali dziś dwa trailery „filmów z przeceny”.

Jason Statham. Rzezimieszek porzucony na pewną śmierć chce się zemścić na mafii. Kurczę czy takich filmów nie było już z milion? No, ale nie narzekam. W sumie Statham ma pewien urok i charyzmę i idealnie się nadaje właśnie do takich filmów klasy B. Jennifer Lopez na ekranie już dawno nie widziałem, nie wiem jednak czy cieszy mnie jej powrót na ekrany. Michael Chiklis jako „villain” – trochę klisza. Ogólnie to właśnie idealny przykład styczniowego kina rodem z USA. Wyjście do kina na własną odpowiedzialność.

Wow. Przede wszystkim powiem, że ten trailer naprawdę mnie chwycił. Montażem, muzyką, doborem ujęć. Przede wszystkim jednak faktem, że faktycznie „zajawia” fabułę, ale nie zdradza nam każdego zwrotu akcji. Wygląda intrygująco. No i nie oszukujmy się, mimo daty wypuszczenia do kin stoi o kilka klas wyżej niż wspomniany wyżej „Parker”. Spodziewam się solidnego kina sensacyjnego jakiego byłem fanem w okresie późnej podstawówki/wczesnego liceum. No i obsada – Crowe, Wahlberg, Zeta-Jones (wreszcie wraca na ekrany i z tego powrotu akurat cieszę się bardzo). Poza tym przyznam bez bicia, mam ogromną słabość do ujęć lotniczych dużych miast (takie drobne estetyczne zboczenie). Z przyjemnością wybiorę się na ten film.

Werdykt mój subiektywny jest jasny jak słońce – na całej linii wygrywa „Broken City”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: