Ania – Bawię się świetnie (recenzja)

20 Paźdź

Kiedy przy okazji promocji „Ania Movie” Ania Dąbrowska wspomniała, że żegna się ze stylistyką retro. Przyjąłem tą zapowiedź z ciekawością i naprawdę na jej kolejny album czekałem z niecierpliwością. Pisze to po to, bo ma to niewątpliwy wpływ na moją ocenę nowego albumu Ani, który nabyłem w wersji de luxe czyli z dodatkowym krążkiem wypełniony różnymi duetami, wersją live czy inną wersją tytułowej piosenki „Bawię się świetnie.

I paradoks polega na tym, że właśnie na tym dodatkowym krążku zobaczyłem tę woltę stylistyczną, jakiej oczekiwałem od Ani – nowoczesne brzmienia w utworze z June, podbite elektroniką „Zatrzymać Cię (Dla Izy)” (mój faworyt z obu krążków), całkiem ciekawą rockową balladę nagraną z Piotrem Niesłuchowskim znanym z drużyny Ani z „The Voice of Poland” czy bardzo fajnie zaaranżowany duet z Samborem Dudzińskim oraz znane mi wcześniej featuringi u L.Stadt (w innej wersji) czy u Ani Rusowicz, gdzie Ania Dąbrowska pokazuje zupełnie inny wokal niż ten, do którego nas przyzwyczaiła. Ten krążek, mimo ze bardzo niespójny, bo to w końcu tylko „Bonus Disc” jest dla mnie dużo ciekawszy niż właściwa płytka.

Co oczywiście nie znaczy, że jest źle. Ania bowiem jak zwykle jest klasą samą w sobie. Porządna produkcja, delikatny flirt z elektroniką, dobre instrumentarium fajne melodie, czasem nieco zbyt proste teksty ale ogólnie równy poziom. Dużo mniej tu stylizacji, zgodnie z tym co obiecywała Ania. Niemniej nowa płyta brzmi jak powrót do pierwszego krążka, to podobna stylistyka akustycznego popu, który mi kojarzy się tutaj np. z Amy McDonald. Mimo dopieszczenia brzmienia i zmiany producenta, nie wiem czy przeciętny słuchacz taki jak ja doceni, a nawet dostrzeże zmiany. On raczej usłyszy w tych utworach podobieństwo do poprzednich dokonań Ani, o czym zresztą świadczą podpisy pod singlem na youtubie. Podoba mi się sporo utworów z tego zestawu, choć nie wszystkie. Szczególnie polubiłem „Bez Cienia Nadziei” i „Jeszcze ten jeden raz”.  Po prostu jak zwykle dobrze mi się tego słucha. Fani Ani będą zadowoleni, jej przeciwnicy zaś pozostaną nieprzekonani.

„Stary i sprawdzony śnię sobie sen” – takimi słowami otwiera album Ania, dokładnie podsumowując tymi słowami to, co ja odczuwam po jego przesłuchaniu. Jest dobrze, stabilnie. Ale ja oczekiwałem od Ani czegoś innego.

Reklamy

Komentarze 2 to “Ania – Bawię się świetnie (recenzja)”

  1. Sofi 23/10/2012 @ 23:46 #

    A skąd znałeś duet z L.Stadt skoro właśnie na tym krążku miał swoją premierę?

    • popkulturalnie 24/10/2012 @ 07:53 #

      Fakt, rozpędziłem się, znałem te z Niesłuchowskim i Rusowicz. Przepraszam za pomyłkę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: