Star Wars – Nowa Nadzieja?

31 Paźdź

No i stało się. Są fani (bądź anty-fani), którzy czekali na to od lat. George Lucas odszedł na emeryturę, przekazując pieczę nad „Gwiezdnymi Wojnami” kolejnym pokoleniom oraz marce Disney. Przy czym nowa szefowa Lucasarts Kathleen Kennedy (producentka większości filmów Spielberga w ostatnich 20 latach) od razu zapowiedziała, że nowa trylogia ze świata „Star Wars” wystartuje już w 2015 roku. Laicy od razu zaatakowali całą sprawę, upraszczając ją do obrazka którym ilustruje ten wpis czyli „High School Hutts” albo „Star Wars Musical”. Fanatycy zapatrzeni ślepo w cały świat „Giwezdnych…” z kolei odpowiedzieli niekontrolowanymi wybuchami radości i okrzykami w stylu: Whedon! Abrams! Cameron! Tarantino! Jackson! Fincher! Whedon!
Będąc gdzieś pośrodku analizuję sobie to na chłodno – Disney to studio, które całkiem dobrze poradziło sobie z „Narnią” i z „Tronem”, w międzyczasie przejęło też pieczę nad produkcjami o superherosach Marvela i te, póki co, są w dobrych rękach. „Piraci z Karaibów” to przykład, że zaczynając z wysokiego „C” można poziom obniżać. „John Carter” – to z kolei przykład ambitnej porażki, która nie wiadomo z czego wynikła (ale chyba ze słabego scenariusza). Pixara nie biorę pod uwagę, bo tam chyba panuje pewna jeśli nie pełna niezależność od fabryki „Wielkiej Myszy”.

To, co słusznie zauważa ktoś, i co mnie też poniekąd przeraża, to wyszczególniony w tym artykule trend Disneya do zajeżdżania „franczyzy” wypuszczaniem kolejnych sequeli – co nota bene zapowiedziano już wczoraj – że co 2-3 lata przez czas nieokreślony będziemy dostawać nowe filmy pod marką „Star Wars”. Generalnie nie wiem, czy to źle. Od dobrych 10 lat czekam na to, żeby zajarać się filmem z tego świata tak jak kiedyś (fala oczekiwań na prequele opadła po zobaczeniu „Mrocznego widma”, zresztą zawsze chciałem dostać nową historię a nie uzupełnienie luk do starej…). Poza tym, jak słusznie zauważają niektórzy fani na forach: fakt kręcenia tylu filmów pozwoli na różne eksperymenty, więc na pewno mimo słabszych filmów dostaniemy też perełki. I taki ostrożny optymizm reprezentuję.

W międzyczasie martwi mnie co innego: 2015 rok jako data premiery pierwszej części nowej trylogii. Znając kalendarze Amerykanie zechcą wypuścić ją w lecie, czyli do premiery zostało 2,5 roku. Jak na świat hollywoodzkiego filmu – to mało. Albo więc doskonale już wiedzą, kto to wyreżyseruje i pracują nad tekstem, albo grozi im to co zabiło już wiele dobrych filmów – pośpiech. Rzekomo mają już treatmenty 3 nowych filmów i teraz bawią się pomysłami. Dobrze, pobawię się i ja wchodząc w świat spekulacji, kto mógłby wyreżyserować pierwsze nowe „Gwiezdne Wojny”.
Z giełdy nazwisk rzucanej przez fanów na najdłuższym talkbacku w historii strony Ain’t It Cool News wyłaniam i kolejno skreślam nazwiska:
– Cameron (zatopiony w świecie Avatarów co najmniej przez najbliższe 7-8 lat)
– Jackson (do 2015 wypuszcza „Hobbity”)
– Abrams (chyba że prosto ze „Star Treka” przejdzie do „Star Wars” ale to chyba za duże ryzyko błędów stylistycznych dla ludzi z Disneya, poza tym pierwszy „Star Trek” wcale nie był takim sukcesem jak się spodziewano)
Whedon (tez bym go obstawił na pierwszym miejscu, niestety ma w tym samym czasie kręcić „Avengers”)
– Tarantino (nie wierzę, by Disney chciał z nim pracować i vice versa)
– Nolan i Fincher – obaj chyba siedzą w zbyt mrocznych tematach jak na studio Disneya, nawet w jej morcznej wersji, poza tym Fincher już się starł z wielkimi studiami o „Dziewczynę z Tatuażem”, więc szczerze wątpię).

Kogo bym nie chciał? Lena Wisemana („Szklana Pułapka 4”, nowa wersja „Pamięci Absolutnej”), Tarsema Singha (choć jego „Immortals” mi się podobało), Zacka Snydera („Sucker Punch”, zrobi z tego coś złego, poza tym jest zajęty nowym Supermanem) no i na pewno nie Bretta Ratnera („X-men: Ostatni Bastion”, „Godziny Szczytu) ani Michaela Baya („Transformers”). Choć nie wątpię że już dziś część z tych reżyserów lobbuje za tym stanowiskiem. Kto zatem jest prawdopodobny i pożądany (wg. mojej subiektywnej opinii)?

Oto moja pierwsza trójka:
1. Brad Bird – autor sukcesów Pixara („Iniemamocni”), który pokazał, że nawet kiepskie filmy z Tomem Cruisem może ożywić w ubiegłorocznym „Mission:Impossible 4”
2. Neill Blomkamp – niczym współczesny George Lucas użył małego budżetu i efektu „zużytej rzeczywistości” by pokazać unikatową wersję przyszłości w swoim „Dystrykcie 9”. Myślę, że władze Disneya będą uważnie śledzić losy jego nowego filmu science-fiction „Elysium” (premiera w maju 2013) by sprawdzić, jak poradził sobie z hollywoodzkimi gwiazdami i wielkim budżetem.
3. Alfonso Cuaron lub Guillermo Del Toro – pierwszy to autor najlepszej do dziś adaptacji Harrego Pottra („…i więzień Azkabanu”) oraz świetnego filmu science-fiction „Ludzkie Dzieci”, teraz zajęty ponoć świetnie się zapowiadająca „Grawitacją” – też science-fiction. Mimo kilku ogłoszonych na IMDB projektów sądzę, że na hasło „Star Wars” mógłby je odłożyć na półkę. Drugi to z kolei autor „Labiryntu Fauna” i „Hellboya” – myślę, że dałby radę, choć obecnie pracuje nad swym wysokobudżetowym „Pacific Rim” (o gigantycznych robotach walczących z gigantycznymi potworami). Jeśli ten wielki projekt będzie równie wielkim sukcesem, Del Toro może być człowiekiem, którego Disney szuka.

Lista awaryjna: z zaufanych macherów Disneya to jeszcze Andrew Stanton po nieudanym „Johnie Carterze” to chyba za duże dla Disneya ryzyko PR-owe, a szkoda bo że w rozrywce rodzinnej radzi sobie dobrze udowodnił pierwszą „Narnią”. Gore Verbinski jest wszechstronny ale boję się, że upchałby do „Gwiezdnych Wojen” Johnny’ego Deppa, a t niekoniecznie jest dobry kierunek. Ciekawym wyborem i takim „dzikim strzałem” byłby Edgar Wright, który ma nietypowe poczucie humoru i świetnie radzi sobie z młodymi aktorami co pokazał w „Scott Pilgrim vs. Świat”, ale to chyba zbyt ryzykowny wybór jak na takie studio i ten film.

Cóż, zawsze pozostaje Spielberg… pytanie czy byłby faktycznie w stanie zrobić w tym wszechświecie rewolucję?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: