Best of 2012 – Piosenki: 50-36

15 Gru

Podsumowań nadszedł czas. Dobrej muzyki mi w tym roku nie brakowało, choć najlepsze odkrycia kryły się gdzieś daleko poza mainstreamem na przeróżnych blogach. Niełatwo było więc wybrać te ulubione (nie mylić z najlepszymi) kawałki roku. Ale parę dni względnego luzu w robocie pozwoliło ułożyć jakąś tam listę. Pewnie coś przeoczyłem, o czymś zapomniałem, ale kto by się tam przejmował. Oto pierwsza część ulubionych piosenek 2012.

50. The Rolling Stones – Doom & Gloom

Stonesi są jak chodzący rock & roll – przeczytałem to zdanie pod klipem do „Doom…” na youtube i ciężko mi się z nim nie zgodzić. Może to nie jest odkrywczy kawałek ani nowy kierunek dla Stonesów, ale są wciąż świetni, wciąż mają „to coś”.

49. Lumineers – Hey ho

Super przyjemny kawałek, który radio w kanadzie katowało klika razy dziennie przez cały mój pobyt tam, nic więc dziwnego, ze mam do niego sentyment, nawet jeśli kapela to Mumford & Sons 2.

48. Imagine Dragons – It’s time

Mam słabość do melodyjnego pop-rocka (w USA na taki gatunek się mówi „college music”). Także, tego… Idźmy dalej.

47. Dan Croll – From nowhere

Dobra zapadająca w pamięć melodia, oryginalny wokal. Proste i ładne. Lubię takie odkrycia.

46. Charli XCX – Nuclear seasons

Charli świetnie zaczęła rok, wydała w sumie 3 single, ale to trochę za mało, by na trwałe podtrzymać zainteresowanie swoją muzyką. Czekam na więcej… BTW nie mogłęm się zdecydować, którą piosenkę wolę „Stay away” czy „You’re the one”. Wrzuciłem więc „Nuclear…”, które poznałem jako pierwsze.

45. El Perro del Mar – Innocence is sense

Jest coś „creepy” w tej piosence. Ta jej creepolskość mnie fascynuje od pierwszego przesłuchania.

44. Foxes – Youth

Świetny popowy kawałek, więc oczywiście słabo znany. Ale Foxes będzie objawieniem, jeśli nie teraz to w bardzo niedalekiej przyszłości.

43. Teen Daze – Let’s groove

Radosny hołd dla ery disco. Ponoć cała płyta jest świetna, czeka mnie teraz w przedświątecznym okresie sporo nadrabiania.

42. Usher – Climax

Świetna produkcja Diplo. Szkoda, ze całą płyta Ushera byłą do dupy, ale ten kawałek jest świetną balladą.

41. tres.b – Let it shine

Jedna z dwóch piosenek na płycie śpiewana przez Olivera, a nie Misię Furtak. Cała płytka jest bardzo dobra, ale to „Let it shine” zapadło mi w pamięć.

40. Lana del Rey – Summertime Sadness

Szkoda, że gdy emocje już opadły, po tej płycie pozostało mi w głowie tylko 5 singlowych piosenek. Za to piosenek świetnych, więc może powinno być „aż”…

39. MS MR – Hurricane

Jedno z objawień tegorocznej sceny muzycznej. Dwie Epki z m.in doskonałym coverem Patricka Wolfa i paroma naprawdę dobrymi piosenkami.

38. Goldroom – Fifteen feat. Chela

Goldroom czerpie energię z kalifornijskiego  słońca (ale w ten dobry sposób, nie tak jak Stachursky). To co powstaje to „muzyka końca lata”. Lubię to.

37. 2forJoy – Michaela

Zarówno „Choke” jak i „Michaela” to dwie wciągające ballady. 2forJoy, poza nazwą trudną do googlowania (są bardzo podobne co najmniej 2 inne zespoły) ma na pewno talent.

36. P!nk – Try

Już choćby za sam teledysk, najlepszy jaki w tym roku można zobaczyć na Vivie i innych tego typu pseudomuzycznych telewizjach. P!nk od dawna nie napisała tak chwytliwej i solidnej ballady.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: