Podsumowanie 2012: Ulubione filmy

2 Sty

Kolejny rok dobiegł końca. Blogerzy idą w sukurs krytykom debatując – wybitny czy nie? Lepszy niż 2010? A 2008? Ja nie wiem, nie potrafię ocenić. Cieszą mnie natomiast momenty, które w kinie wywołały uśmiech, ekscytację, smutek, wzruszenie czy podziw – Lincoln po raz ostatni opuszczający Biały Dom, trzymająca w napięciu scena katastrofy we „Flight”, Qvenzhane Wallis biegnąca na tle fajerwerków, Emannuelle Riva w praktycznie każdej scenie „Miłości”,  fenomenalny pościg w „Skyfall”, scena tunelowa w „Perks…” czy finałowa walka w „The Raid”. Było tego naprawdę sporo, a powyższy montaż fajnie uchwycił sporo z tych chwil i wiele, wiele innych.

A teraz filmy, które dotarły personalnie do mnie. W sumie zobaczyłem ich w tym roku 168, nie licząc klasyków, które nadrabiałem.  Te, które znajdują się poniżej niekoniecznie są najlepsze, ale są tymi do których najchętniej będę wracał w kolejnych latach. Kolejność jest trochę przypadkowa, bo w różne dni wybrałbym nieco inną kolejność, zwłaszcza pierwszej dziesiątki. Ale z grubsza wygląda to tak:

20. Hitchcock

Obym zawsze mógł się w kinie tak dobrze bawić, jak na „Hitchocku”. Hopkins i Mirren dają z siebie wszystko, a reżyser prowadzi aktorów zadziwiająco dobrze, wyciągając np. pierwszą dobrą rolę Scarlett Johansson od dobrych kilku lat. Mimo hejtowania tego filmu za oceanem uważam, że warto go zobaczyć – mnie zachęcił do pogłębienia wiedzy o jednym z najwybitniejszych reżyserów.

19. Looper

Niesamowita wizja przyszłości. Dobrze opowiedziana i prowadzona historia będąca, jak zawsze u Riana Johnsona, mieszanką gatunków –  w tym przypadku kina noir, westernu i science-fiction. Mnie wciągnęła i, mimo drobnych zastrzeżeń, zapamiętam ją na długo.

18. The Imposter

Film dokumentalny, który ogląda się jak jeden z najlepszych thrillerów. reżyser może czasami zbytnio żeruje na swych bohaterach, ale mimo to stawia bardziej pytania i wątpliwości niż faktycznie rozsądza, kto był winny. Nie czytajcie nic o tym filmie i zobaczcie go, bo naprawdę warto.

17. Kronika/Chronicle

Jeden z zapomnianych klejnotów kina gatunkowego w 2012 roku. Nie przepadam za filmami z rodzaju „found footage”, jednak ten był po prostu niesamowity. Historia napisana przez Maxa Landisa mogłaby posłużyć za podręcznik do pisania filmów o superbohaterach a Dane DeHaan zasłużenie coraz jaśniej zaczyna świecić na firmamencie (właśnie dostał rolę w kolejnym Spidermanie). Pokazał, że inwestując w bohaterów otrzymamy historię, która wciąga dużo bardziej niż efektowne pustki, jakie często wypuszczają wielkie studia filmowe.

16. The Avengers

Na przeciwnym biegunie znalazł się film Jossa Whedona, który znalazł swoje powołanie i stworzył największą superprodukcję 2012 i to w dodatku udaną.  Jeszcze większy szacunek, że Whedon sam ten film napisał. Za zdolne żonglowanie wątkami i postaciami, za najgłupszą ale najlepszą rozpierduchę w kinie 2012 zasłużone miejsce 16.

15. Sesje/The Sessions

Po wielkich produkcjach film skromny, ale warty zapamiętania. Dla wielkich kreacji Helen Hunt i Johna Hawkesa, za lekkie ujęcie poważnego tematu i za opowiedzenie niesamowitej historii w sposób lekki i bardzo przyjazny widzowi.

14. Miłość/Amour

Dla wielu film wybitny, dla innych najbardziej przereklamowana produkcja 2012 roku. Na miejscu 14tym za kreacje aktorskie, za klimat i za to, co Haneke chciał przekazać nt. uczuć.

13. Moonrise Kingdom

Wes Anderson znowu robi to, co już mu wcześniej wychodziło (często nawet lepiej), a jednak ta bajka gdzieś mnie dotknęła swoim przypowieściowym charakterem. Do tego była przezabawna.

12.Bogowie Ulicy/End of Watch

I kolejne zaskoczenie. Nie jestem fanem ani aktorów tego filmu ani jego reżysera i film zobaczyłem w zasadzie przypadkiem. Jednak David Ayer, który zjadł zęby na gatunku kina policyjnego, zaproponował coś nowego. I nawet niekonsekwencje formalne mogę mu wybaczyć, bo stworzył coś co zdarza się niezwykle rzadko – bohaterów, w których uwierzyłem i których losami się autentycznie przejąłem.

11. Argo

Pomimo nazbyt hollywoodzkiej końcówki (ile razy bohaterom coś się uda W OSTATNIEJ CHWILI) trzeci film Afflecka to hołd dla kina z lat 70-tych i „ambitne kino rozrywkowe”, a to w Hollywood zdarza się niezbyt często. Do tego wysoka lokata za zebranie świetnego zespołu aktorskiego.

10. Rzeź/Carnage

W Polsce premiera odbyła się 20 stycznia, co oznacza, że prawie bym o tym filmie zapomniał. I wielu krytyków zapomniało, być może dlatego, że nie kupili teatralnej stylistyki, a może dlatego że film obnażający ciemne strony ludzkiej psychiki niektórym stanął ością w gardle w myśl gogolowskiego „z czego się śmiejecie…”. Za zebranie 4 doskonałych aktorów i poprowadzenie ich w sposób w jaki ich poprowadził, za klaustrofobiczną atmosferę, którą ma opanowaną do perfekcji i wreszcie za to, że był absolutnie zabawny – „Rzeź” ląduje na miejscu 10tym.

9. Przetrwanie/The Grey

Właściwie ciężko opisać dlaczego ten film tu wylądował, nie zdradzając jego sekretów. Najlepszy dowód na to, co zły marketing i fatalnie skręcony trailer potrafią zrobić z oczekiwaniami widzów, ten drama będący też najlepszym pokazem gry aktorskiej Liama Neesona od paru lat, naprawdę mnie zaskoczył i zostawił nieco wstrząśniętym.

8. Dom w Głębi lasu/Cabin In The Woods

Drugi raz Joss Whedon. Tym razem za dokonanie dekonstrukcji horroru jako gatunku filmowego, za inteligentny i zabawny scenariusz zawierający z milion smaczków dla fanów prawdziwych horroru jako gatunku. Do tego za połączenie Bradleya Whitforda z Richardem Jenkinsem i za świetne prowadzenie aktorów (znowu) i poczucie humoru apelujące do mojej estetyki.

7. Siostra Twojej Siostry/Your Sister’s Sister

Może za improwizowane dialogi. Może za świetne kreacje aktorskie. Ale na pewno za historię, która bawiła i przejmowała równocześnie. Plus za piękne plenery i zdjęcia.

6. The Raid: Redemption

Nie wiem czy to najlepszy film akcji dekady, jak krzyczały nagłówki, ale film nakręcony w Indonezji przez Szkota rozwalił mnie na łopatki. Oglądałem go z zapartym tchem praktycznie od pierwszej do ostatniej minuty.

5. Życie Pi/Life of Pi

Może za parę lat uznam, że jedynie za wizualno-muzyczną stronę. Ale ten pean na cześć  tradycji opowiadania historii trafił do mnie tak, jak do wielu trafił „Atlas Chmur” (dla mnie nieprzyswajalny). To był film, o którym najwięcej myślałem po wyjściu z kina, i niedługo zamierzam go zobaczyć jeszcze raz.

4. Lot/Flight

Choćby za wybitną kreację Denzela Washingtona. Plus za sekwencję katastrofy. I sekwencję otwierającą film. I za kilkanaście innych świetnie napisanych, zagranych i nakręconych scen, które sprawiają, że ten film na długo zapadł mi w pamięć i nieraz zaskoczył cynizmem, trafną diagnozą czy realistycznym podejściem. No i za scenę w hotelu pod koniec filmu. Kto zobaczy będzie wiedział o co chodzi.

3. Lincoln

Za to, że będąc uważanym za alfę i omegę reżyserii Spielberg umiał odsunąć się w cień i pozwolić wygrać scenariuszowi. Za wspaniałą obsadę, za świetną muzykę, za ujęcie tematu polityki z odwagą i bezkompromisowością, za wybitne kreacje Sally field i Daniela Day-Lewisa. Za to, że można było postawić hagiograficzny pomnik, a pokazano prawdziwego człowieka, jego wybory, problemy i emocje.

2. The Perks of Being a Wallflower

Za pokazanie tematu w sposób nostalgiczny, ale wyprany z kiczu. Za świetnie poprowadzony młody zespół aktorski i za świetny drugi plan złożony z dobrych dorosłych aktorów. Za ścieżkę dźwiękową i za emocje, które sprawiły, że poczułem się częścią tej historii.

1. Proste Życie

Największe zaskoczenie tego roku przyszło z festiwalu Nowe Horyzonty. Z filmu, który prawie przeoczyłem. Przysięgam, ze nigdy nie słyszałem tylu osób płaczących w kinie (no, może jeszcze w wypełnionym moherami opolskim kinie na pokazie „Pasji” Gibsona).  Film, który pokazał coś pięknego w sposób tak prosty, że powalający na łopatki. Poza tym w tym roku zacząłem dopiero odkrywać kino wschodu i to był mój ulubiony z obejrzanych filmów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: