W kinach: Bejbi Blues (recenzja)

5 Sty

Bejbi Blues/Baby blues

Reż. Kasia Rosłaniec

Wyst. Magdalena Berus, Nikodem Rozbicki, Michał Trzeciakowski, Klaudia Bułka

Data premiery (Polska): 4.01.2013r.   

Kasia Rosłaniec (jak sama jest podpisana pod filmem) po raz drugi podejmuje temat nieodpowiedzialnych i rozchwianych emocjonalnie nastolatków. Robi to w stylistyce pokolenia Vivy i MTV. Jest kolorowo, choć ładne otoczenie i piękne sukienki mają przykryć smutek i dramat rodem z najbardziej szarych polskich filmów.

Natalia jest nastoletnią matką. Chciała nią być i kochać swoje dziecko. Ledwie 33-letnia matka Natalii zostawia jej i ojcu dziecka – również licealiście – Kubie mieszkanie, „żeby mogli sobie jakoś urządzić”. Sama zaś wyjeżdża. Rodzice Kuby może i chcieliby pomóc, ale tą z kolei pomoc Natalia odrzuca. Chce sama dać sobie radę. Co z tego, że nie potrafi?

Gdybym miał tej recenzji nadać tytuł, nazwałbym ją „zabawa w smutny dom”. Dla Kuby wszystko jest grą, powodem do melanżu. Może i chciałby dla dziecka wydorośleć, stać się odpowiedzialnym, ale to wciąż odpowiedzialność w rozumieniu 17-latka. Natalia zaś jest chodzącym konfliktem, jej frustracja narasta, nie mogąc znaleźć ujścia. Z jednej strony wie, co ma zrobić i wie, że ma czego chciała. Z drugiej zaś marzy o tym samym co jej rówieśniczki.

Jedno jest pewne, reżyserka szlifuje swój warsztat i w stylistyce podobnej do wcześniejszych „Galerianek” zdaje się odnajdywać doskonale. Przez krzykliwe kolory, starannie ułożone kadry i piękne wnętrza chce pokazać, że nawet w świecie tych kolorów i błyskotek można się szybko zagubić i, niczym Natalia, wkręcić się w spiralę negatywnych zdarzeń, kolorowych jednocześnie niczym karuzela w lunaparku. Rosłaniec buduje swój film na sytuacjach, dialogach i postaciach. Zdaje się nie mieć jasno wyklarowanej historii, a jedynie ciąg pozornie przypadkowych zdarzeń. Bywa to frustrujące.

Równie frustrujące są postawy jej 17-letniej bohaterki (w tej roli debiutantka – świetna Magdalena Berus, którą niedługo zobaczymy też w głównej roli w nowym filmie Jacka Borcucha). Przypomina mi to inną irytującą postać polskiego kina – „Ki” Leszka Dawida. Przy czym o ile Dawidowi i jego postaci nie mogłem wybaczyć wiecznej niekonsekwencji i tego, że nikt z jej dorosłego jednak otoczenia nie reaguje, o tyle Natalia faktycznie zostaje pozostawiona sama sobie, a nie należy do osób najbystrzejszych.

Brawa też dla Rosłaniec za dobrą pracę z młodymi aktorami i za to, że dialogi nie brzmią tu tak sztucznie jak w 90% polskich produkcji gdzie występują nastolatki. Całą czwórka, nie tylko Berus, dobrze radzi sobie z niezbyt łatwym (jak dla naturszczyków) materiałem. Drugi plan zaś wypełniły gwiazdy – Stenka, Figura, Frycz, Dancewicz. Większość z nich jednak nie ma za wiele do roboty. Wyróżnić można jedynie Magdalenę Boczarską w roli równie niedojrzałej jak córka matki, która wychowała Natalię oraz Mateusza Kościukiewicza w roli „czarnego charakteru” (z braku lepszego określenia) tej historii.

„Bejbi blues” drażni i jest w tym konsekwentne. Bywa też do bólu sztampowe. To główny minus tej produkcji. „Bejbi blues” niewiele wnosi do tematu, który znamy już z innych produkcji – wszystko tu wydaje się znajome, jak byśmy już gdzieś to widzieli. Niekiedy też reżyserka celowo nie zarysowuje nam postaci drugiego planu, bu uwypuklić swoje tezy,  nie wprowadzić jakiegoś logicznego ciągu zdarzeń. To – w połączeniu z kolorowymi świecidełkami świata Natalii – z kolei wywołuje wrażenie sztuczności, co zapewne wytknie niejeden krytyk filmu. Niemniej w tym sztucznym i drażniącym świecie znalazłem w sobie cień współczucia dla głównej bohaterki, dlatego mimo mieszanych uczuć uważam, że na drugi film Kasi Rosłaniec warto pójść do kina.

 

Reklamy

komentarze 4 to “W kinach: Bejbi Blues (recenzja)”

  1. recen 05/01/2013 @ 23:20 #

    Właśnie wróciłem z kina, szkoda pieniędzy

    • Streetartnia 06/01/2013 @ 17:27 #

      najbardziej zenujacym momentem jest wizyta kuby u Natalii

      • popkulturalnie 07/01/2013 @ 11:46 #

        Tam jest sporo dziwnych, nie do końca wygranych albo wręcz prawie że przypadkowych scen. Ale też jak przeglądam internet to ile ludzi tyle zdań o tym filmie, więc dobrze że każdy ma swoje 🙂

      • Streetartnia 07/01/2013 @ 15:19 #

        genralnie jest smiesznie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: