Najbardziej oczekiwane płyty 2013

15 Sty

Narzekacie ostatnio, że za mało piszę o muzyce. To fakt, ostatnio sporo muzyki wpada mi w ucho, ale jakoś potrzebuję chwili by ją przetrawić i zdecydować, czym chcę się dzielić z czytelnikami, a co włożyć do kategorii „guilty pleasure”. Mimo to jednak postanowiłem stworzyć ten artykuł i napisać o artystach, na których płyty czekam w 2012 roku. Kolejność przypadkowa.

1. Haim – debiutancki album

Debiut amerykańskich sióstr, których 5 wypuszczonych oficjalnie piosenek znam już chyba na pamięć, ukaże się późną wiosną. Pracują nad nim Paul Epworth (Adele, Florence & The Machine) i James Ford z Simian Mobile Disco. Spodziewam się naprawdę dobrego krążka, pełnego nawiązań do staromodnego popu a’la Fleetwood Mac. Myślę, że się nie rozczaruję.

2. Justin Timberlake – „The 20/20 Experience”

Ledwie wczoraj Justin zapowiedział nową płytę i chociaż bity Timbalanda bardzo szybko się zestarzały, to poprzedni krążek Justina pozostał jedną jasną gwiazdką na ciemnym firmamencie twórczości czarnego producenta. Spodziewam się eleganckiego popu będącego fuzją nowoczesności i starych dźwięków. Tak jak to ma się z singlem, który brzmi jak Jackson 5 XXI wieku.

3. Vampire Weekend – TBA

Nowojorski zespół gładko mieszał style, wrzucał w piosenki afrykańskie wpływy, powoływał się na Paula Simona czy Petera Gabriela (który nawet scoverował ich utwór). Teraz czekam z niecierpliwością na ich trzeci album. Na to trzeba jednak poczekać do wiosny. W międzyczasie posłuchajcie pierwszego numeru  z nowej płyty – „Unbelievers”.

4. Foals – Holy Fire

Trzecia płyta zespołu ukaże się w już lutym. Do dziś pluję sobie w brodę, że nie widziałem ich występu w strugach deszczu na Openerze dwa lata temu (Crystal Fighters wygrali). Trzeci album zapowiada obiecujący singiel „Inhaler”  i równie fajny i melodyjny drugi singiel – „My number”.  Spodziewam się dobrych historii, więcej ciekawych melodii i niewielkiej ewolucji w brzmieniu grupy.

5. Yeah Yeah Yeahs – Mosquito

Na 15 kwietnia zapowiedziana jest premiera kolejnej, czwartej już płyty zespołu, na którego występ festiwalowy w PL czekam od kilku lat. Płytę nagrano, tak jak poprzedni krązek, w Texasie, pod okiem tych samych producentów – Dave’a Sitka i Nicka Launaya. Karen O zapowiada jednak pewne zmiany stylistyczne, m.in nawiązania do reagge. Spodziewam się więc, że będę się bujał przy dźwiękach tej muzyki.

6. Sky Ferreira – I’m not alright

Mam słabość do śpiewających kobiet. Dlatego też nie dziwota, że w zeszłym roku słuchałem z dużą przyjemnością jej EPki. Teraz czekam na więcej. Płytka ma ukazać się w pierwszej połowie tego roku i w sumie niewiele więcej  o niej wiadomo. Spodziewam się więc więcej tego co na „Ghosts” – mieszanki elektropopowych numerów i łagodnych gitarowych ballad.

7. Hurts – Exile

Już 11 marca ukaże się druga płyta tego zespołu. Domyślam się, że niejeden z moich czytelników może już mieć odruchy wymiotne słysząc „Wonderful life”, ale panowie robią dalej to co robili – tworzą bombastyczne piosenki, które świetnie brzmią i na koncercie i na imprezie i w zaciszu pokoju. Przedsmak albumu sprawił, że spodziewam się więcej tego samego, co na debiutanckiej płycie.

8. David Bowie – The Next Day

Kiedy tydzień temu w swoje 66-te urodziny Bowie objawił światu singiel zapowiadający nowy, pierwszy od 10 lat album, świat muzyczny oniemiał. Szesnaście nowych piosenek żywej legendy muzyki usłyszymy już w pierwszej połowie marca. W międzyczasie zaś, ponieważ nie wiem czego się spodziewać, odsyłam do artykułu, w którym wieloletni współpracownik mistrza mówi o nowym albumie.

9. Phoenix – TPC (tytuł roboczy)

382156_10151301733624433_964348971_n

Pierwsza od przełomowego dla zespołu albumu „Wolfgang Amadeus Phoenix” płyta ukaże się po 3 latach przerwy w kwietniu tego roku. Nie wiadomo, czego się spodziewać, bo wciąż czekamy na oficjalne oświadczenie zespołu, ale na pewno będzie ciekawie.

10. The Knife – Shaking The Habitual

Ulubieńcy blogerów i hipsterów, szwedzki duet The Knife wróci już w kwietniu. Karin Dreijer Andersson i Olof Dreijer są fenomenalnymi muzykami i każdy ich projekt jest wart uwagi, a to że wrócili do sztandarowego – The Kinfe – oznaczać może dla nast bardzo dobrą płytę, jedną z bardziej oczekiwanych w tym roku.

11. Dido – Girl Who Got Away

Po dłuższej (3 lata!) przerwie Dido wraca do stylistyki, za którą uwielbiało ją wielu (w tym niżej podpisany). Album ukaże się już w marcu, a singiel już hula w brytyjskich stacjach radiowych. Spodziewam się po prostu dobrych popowych piosenek.

To oczywiście nie wszystko – to zaledwie premiery do kwietnia. Nowe płyty mają też wydać Beyonce, Queens of the Stone Age, Arctic Monkeys, Franz Ferdinand, Depeche Mode, U2 czy Lady Gaga. Na razie jednak na tyle mało wiadomo o tych projektach, że zdecydowałem się ew. napisać o nich później.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: