Oscar Race: Zero Dark Thirty (recenzja)

28 Sty

 

„Argo” wysuwa się na prowadzenie. Tylko w ten weekend film Afflecka zdobył nagrodę Gildii Producentów (PGA) oraz nagrodę dla zespołu aktorskiego na nagrodach Gildii Aktorów (SAG). Tym samym można przewidzieć, że w tej chwili stał się faworytem w wyścigu o najważniejszą nagrodę – dla najlepszego filmu – na Oscarach. Z innych wydarzeń na SAG Hathaway podtrzymała cykl wygrywając kolejną nagrodę, podobnie jak Daniel Day-Lewis. Jennifer Lawrence natomiast zyskała pewną przewagę nad Jessicą Chastain, co nie znaczy że ta druga wciąż nie ma szans na Oscara. O grudniowym deszczu nagród dla „Zero Dark Thirty” wszyscy zdają sie powoli zapominać. Dla mnie jednak film Bigelow wciąż pozostaje jednym z najważniejszych amerykańskich obrazów zeszłego roku. Dziś moja recenzja „Zero Dark Thirty”.

Zero Dark Thirty/Wróg Numer 1 

reż. Kathryn Bigelow

wyst. Jessica Chastain, Kyle Chandler, Jennifer Ehle, Jason Clarke, Joel Edgerton

Data premiery (Polska): 8.02.2013r.

Jeśli ze zwiastunów odebraliście ta historię jako pean na cześć „naszych dzielnych chłopców” walczących  terroryzmem, prawych i pełnych odwagi, to pomyliliście się. Gdyby tak było film nie wywołałby tylu kontrowersji w USA, powodując śledztwo w Senacie i kampanię czarnego PR-u wobec twórców filmu. Film Bigelow to zupełnie inne zwierzę. Inne niż jej poprzedni film („The Hurt Locker”) o dylematach saperów, który przyniósł jej Oscar a reżyserię (pierwszego w historii dla kobiety) innego niż podszyte komedią i dużo bardziej hollywoodzkie „Argo”. Film Bigelow jest gorzką pigułką, przede wszystkim dla samych Amerykanów.

Mark Boal podobno miał napisane ok. 80% scenariusza, kiedy świat obiegła wiadomość o zabiciu przez grupę komandosów Bin Ladena.  Boal, który napisał wcześniej oparty na spostrzeżeniach z Iraku scenariusz do „The Hurt Locker”, tym razem podszedł do tematu jeszcze bardziej reportersko. Według tego, co twierdzi scenarzysta, przepytał on bardzo wiele osób zaangażowanych w polowanie na terrorystę, który stał się twarzą wszystkich ataków na Amerykę. Boal i Bigelow uczynili głównym bohaterem fikcyjną postać – Mayę. Zasadniczą urzędniczkę i oficera śledczego, która nie spocznie dopóki nie zakończy tego co zaczęła. Dzięki temu, że polowanie na Bin Ladena zakończyło się sukcesem, film zyskał dodatkowy trzeci akt oraz doskonałą pointę w postaci niesamowitej ostatniej sceny.

 

Nie wchodząc w szczegóły fabuły, którą każdy z nas przynajmniej w jakimś stopniu zna, można odczytać ten film na kilku poziomach.  Maya symbolizować może na jednym poziomie żądną sprawiedliwości (zemsty?) Amerykę. Uosabia opinię publiczną, jednocześnie samemu będąc bezgranicznie oddana sprawie. Z początku jedynie z poziomu urzędnika, z czasem zyskuje też personalne motywy by doprowadzić ją do końca. Na dużo prostszym poziomie film jest wyjątkowy, bo nawiązuje nieco do sytuacji samej Bigelow – Maya jest najtwardszą kobietą w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Zadziwiająco przypomina to przebieg kariery samej reżyserki.

Duże brawa też dla Jessici Chastain, która naprawdę zaczyna być Meryl Streep swojego pokolenia. W wieku 35 lat gra role różnorodne, każdej oddając się bezgranicznie i tworząc genialne postaci, a jednocześnie ciągle pozostając sobą. Nie wiem czy to była najlepsza kreacja roku, ale niewątpliwie na tyle silna by zasłużyć na wszystkie zaszczyty, które teraz na aktorkę spadają.

Film każe Amerykanom przejrzeć się w lustrze i zapytać: czy warto było? Czy wojna z terrorem dała wam efekty, których szukaliście? Satysfakcję, której chcecie? Bigelow, po raz kolejny, nie daje łatwych odpowiedzi, pozostawiając widza z uczuciami cokolwiek mieszanymi. I za to należą się reżyserce ogromne brawa.

Moje zastrzeżenia do filmu tyczą się kilku wyborów estetycznych. I nie mam tu na myśli bynajmniej scen tortur. Bardziej budzi moją wątpliwość konieczność przypominania nam kolejnych zamachów, które miały miejsce – od 11.09 przez Londyn czy Bali.  Również mam wątpliwości, czy trzeci akt- sekwencja samego schwytania Bin Ladena, musiał być tak długi. Wiem jednak, że niektórzy recenzenci zobaczyli w nim dodatkowe wsparcie tez, jakie stawia ten film, pokazanie ogromnych dysproporcji sił w tej nietypowej wojnie. Szanuję to, niemniej jednak uważam, że trochę wydłuża ona film i miejscami zaczął mnie zwyczajnie nużyć.

Mimo kilku zastrzeżeń „Zero Dark Thirty” to film zdecydowanie warty uwagi, nawet jeśli dużo ważniejszy dla Amerykanów niż dla reszty świata.

Mini-analiza:

Obawiam się, że antyamerykańskość filmu może być zbyt trudna dla Amerykanów i ostatecznie większość statuetek, o które walczy film, trafi w ręce innych ludzi.  Największe szanse mają wciąż scenarzysta Mark Boal i Jessica Chastain. Czy opuszczą galę ze statuetkami dowiemy się 24.02.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: