Niedziela z… nowymi serialami

17 Lu

Dwa tygodnie temu  uporałem się z częścią nowych seriali. Dziś część druga. Żeby nie było, że żaden z nowych seriali mi się szczególnie nie podoba, to dodam, że te które wiernie oglądam też zaczynają mnie irytować. W „Glee” konfiguracje związków głównych bohaterów osiągają już absurdalne poziomy pomysłowości, w „Suits” scenarzyści tak skupili się na ciągnięciu wątku z pierwszej połowy drugiego sezonu, że zapomnieli chyba już za co widownia polubiła ten serial wcześniej, „Chirurgów”  ani „Shameless” po prostu nie da się już oglądać, a i „Modern Family” coraz bardziej się powtarza. Z nowych seriali, które opisałem dwa tygodnie temu póki co oglądam „The Following” oraz „Carrie Diaries”, ale tak naprawdę to czekam na powrót „Mad Men”, „Gry o Tron” i „Siostry Jackie”.

Deception

Szanse na utrzymanie się w TV: Na chwilę obecną umiarkowane

Kto za tym stoi? Liz Heldens (amerykańska wersja „Prime Suspect”, „Mercy”)

Kto przed kamerą? Meagan Good („Californication”), Tate Donovan i Victor Garber (obaj znani z filmu „Argo”),

O czym to? Zostaje zamordowana młoda dziewczyna z bogatej rodziny. Pani detektyw okazuje się być wychowaną w tej rodzinie jako córka służącej. W związku z tym FBI wysyła ją do infiltracji zepsutego rodu Bowers.

Plusy i minusy: Jeśli brzmi wam to zadziwiająco podobnie do emitowanego w konkurencyjnej stacji „Revenge” to macie zupełną rację. „Deception” to więcej tego samego – czyli melodramy rodem z „Dynastii” pomieszanej z tanią sensacją. Niestety, nikt w tym serialu nie gra tak dobrze jak Madeleine Stowe w „Revenge”, z drugiej strony tutaj (póki co) nie ma idiotyzmów w stylu mistrzów ninja trenujących główną bohaterkę. Ale takie seriale mają tendencję głupienia w tempie szybszym niż pocisk. Nie wróżę więc tej produkcji nic dobrego. Aha, dodam, że mnie już fatalny montaż pierwszej sekwencji odrzucił. Reszta odcinka nie była lepsza.

Werdykt: Ma szansę znaleźć swoją widownię i chyba znalazł, bo po 6 tygodniach ratingi mówią o widowni porównywalnej z główną konkurencją, czyli „Revenge”.

Do no harm

Szanse na utrzymanie się w TV: serial zdjęto po 2 odcinkach

Kto za tym stoi? David Schulner („The Event”)

Kto przed kamerą?  Steven Pasquale („Rescue me”)

O czym to? To w umie niezbyt ważne, ale niech będzie. Otóż wyobraźcie sobie, że to o lekarzu, który od 7 do 18 ma normalną, miła osobowość, potem zaś, jeśli nie weźmie leków, zmienia się w obleśnego pana Hyde’a. Serio.

Plusy i minusy: Serial miał najniższą w historii oglądalność w swej kategorii (premierowa produkcja w środku sezonu na jednej z „czterech wielkich” czyli ABC, NBC, Fox, CBS), został więc zdjęty szybciej niż się pojawił i nic dziwnego. nie wiem kto przy zdrowych myślach mógłby obejrzeć pilota i nie pękać ze śmiechu ewentualnie kręcić głową z zażenowaniem/politowaniem.

Werdykt: NIE. Chyba, że dla śmiechu.

Legit

Szanse na utrzymanie się w TV: Umiarkowanie niskie

Kto za tym stoi? Jim Jefferies – stand-upowiec z Australii

Kto przed kamerą? Jefferies, DJ Qualls („Road Trip”), Mindy Sterling („Austin Powers”, „Gotowe na Wszystko”)

O czym to? O Australijczyku, który przyjeżdża do USA.

Plusy i minusy:  Ze stand-upem jest różnie. Ja osobiście lubię niektórych standupowców, innych zaś nie znoszę, mimo że żarty mają bardzo podobne. Jefferies w moim przypadku wpadł do tej drugiej kategorii. Już w pierwszych minutach pojawia się monolog o umierającej matce bohatera, który nie że mnie zniesmaczył, bo to niełatwe, jednak w ogóle mnie nie rozbawił. Ten jeden odcinek który obejrzałem był pewien wywołującego co najwyżej obleśny rechot męskiego, szowinistycznego i taniego humoru. Na pewno znajdzie to swoją widownię, jednak sądzę, że nie za dużą.

Werdykt: Nie sądzę by serial długo przetrwał.

 

Monday Mornings

Szanse na utrzymanie się w TV: ciężko ocenić, ale póki co chyba spore

Kto za tym stoi? David E. Kelley („Harry’s Law”, „Ally McBeal”)

Kto przed kamerą? Ving Rhames (seria „Mission: Impossible”), Alfred Molina („Frida”, „Spider-man 2”), Jamie Bamber („Battlestar Galactica”)

O czym to? O grupce chirurgów i ich prywatnych i służbowych perypetiach

Plusy i minusy: Serial jest praktycznie identyczny jak fabuła „Chirurgów”, choć stara się być mniej glamour i bardziej dbać o realizm, co oznacza inne filtry w użyciu u operatora i że wszystko jest nieco bardziej szare. Powiem szczerze, że zaskoczyło mnie jak mało niespodzianek oferował pierwszy odcinek. Nie był w ogóle zbyt ciekawy ani jeśli chodzi o zagadki medyczne, ani jeśli chodzi o wątki prywatne (a już wątek z ojcem jednego z chirurgów był… hmmm… rodem z „Chirurgów” właśnie). Nie wiem czy w tych czasach tak mało nowatorskie podejście do serialu ma rację bytu.

Werdykt: Typowy średniak.

Motive

Kto za tym stoi? Daniel Cerone („Mentalista”, „Dexter”)

Kto przed kamerą? Kristin Lehman („The Killing”), Louis Ferreira („Gwiezdne Wrota: Wszechświat”)

O czym to? To typowy serial proceduralny, ale z nowatorskim podejściem – publiczność od startu wie, kto zabił.

Plusy i minusy: Największym plusem tego serialu jest humor i Kristin Lehman. Największym minusem jest silenie się na nowatorskość. Nie przepadam za serialami kryminalnymi, ale wydaje mi się (z tego co pamiętam z czasów kiedy takie seriale mnie kręciły), że cały „fun” polega właśnie na zgadywaniu kto jest mordercą. Kiedy zabiera się widzom te wiedzę te 40 minut polegające na składaniu faktów zaczyna naprawdę męczyć. Całe szczęście, że czas ten umila przynajmniej świetna Lehman, która wchodzi w buty swej postaci w sposób naturalny i ze zdrową dawką nieco cynicznego humoru.

Werdykt: Dziwadło. Obawiam się, że widownia powie mu „Nie”.

Zero Hour

Szanse na utrzymanie się w TV: Bardzo małe.

Kto za tym stoi? Paul Scheuring („Prison Break”)

Kto przed kamerą? Anthony Edwards („Ostry Dyżur”), Jacinda Barrett („Suits”), Ken Leung („Lost”), Michael Nyqvist („Mission Impossible: Ghost Protocol”)

O czym to? To jakby „Kod Da Vinci” tyle, że wyścig trwa o zegary należące do reinkarnowanych w latach 30-tych apostołów, którzy skrywali się przed nazistami. Brzmi idiotycznie? To ledwie wierzchołek góry lodowej.

Plusy i minusy: Przyznaję szczerze, że nawet dobrze się bawiłem na pilotowym odcinku mimo tego, że poziom idiotyzmów rósł z każdą minutą. Mamy tu dziennikarza z gazety a’la „Fakty i mity”, któremu żonę porywa terrorysta, który tak naprawdę jest wyprodukowanym przez nazistów mutantem, mutantem którego bali się zakonnicy strzegący tajemnicy zegarów należących do nowych wcieleń apostołów itd itp. Jest to rozrywka ewidentnie klasy B i gdyby nie fakt, że zapewne za 2-3 tygodnie zniknie z anten ( to kolejny negatywny rekord oglądalności, tym razem dla ABC) i wszyscy o niej zapomną, to przyznaję bez bicia że jako „guilty pleasure” mógłbym obejrzeć nawet cały sezon.

Werdykt: Chyba jednak nie warto.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: