American Film Festival – Don Jon (recenzja)

1 List

sq_don_jon

Don Jon

reż. Joseph Gordon-Levitt

wyst. Joseph Gordon-Levitt, Scarlett Johansson, Tony Danza, Julianne Moore

Data premiery (Polska): 15.11.2013r.

To mój pierwszy wpis po dłuuuuuugiej (półrocznej) przerwie.  Skorzystam zatem z okazji by „na dzień dobry” postawić pomnik Josephowi Gordon-Levittowi (w skrócie JGL). Mający 31 lat JGL debiutuje tu jako scenarzysta i reżyser, z dużą pewnością siebie, z pomysłem i dokonałym poczuciem humoru.
Jeśli pamietać, że JGL zaczynał jako kolejna dziecięca gwiazda w serialach „Roseanne” i „Trzecia Planeta od Słońca”, to dziś jest w samym środku, a jednocześnie wciąż u progu ogromnej kariery.  Pracując w ostatnich latach m.in z Christopherem Nolanem, Rianem Johnsonem czy Stevenem Spielbergiem („Lincoln”) miał się od kogo chłopak uczyć robienia filmów, choć największy wpływ widać jednak kina niezależnego, w którym od 2004 JGL ciągle piął się do góry (dostając m.in 2 nominacje do Złotego Globu za bardzo udane role w „50/50” i „500 days of Summer” i tworząc pamiętne kreacje w genialnych „Mysterious Skin” Arakiego czy „Brick” Riana Johnsona). JGL ma też portal łączący artystów, wspiera bardzo młodych twórców z LA, czasem także gra, śpiewa, a nawet tańczy. Po prostu jest dobry we wszystkim.
Tutaj debiutuje jako scenarzysta i reżyser. I to debiutuje z przytupem. Bez zawahania powiem, że „Don Jon” to najzabawniejszy film, jaki widziałem w tym roku. To co proponuje nam JGL –  to „antykomedia romantyczna”. Opowieść o koksie dzielącym czas między siłownię, wyrywanie lasek w barze z kolegami i niedzielny kościół oraz obiad u rodziców, który poznaje księżniczkę z New Jersey, brawurowo zagraną przez Scarlett Johansson (jej najlepsza rola od dawien dawna). To opowieść o współczesności, o nowych typach uzależnień i o otwieraniu się na świat.
Mimo, że to co proponuje nam filmowo od względem formy JGL widzieliśmy już choćby u Aronofskiego, to wciąż jak na debiut bardzo mocny i dobrze skonstruowany film, używający oryginalnych środków i zmontowany z „nerwem” i przekonaniem godnym dużo bardziej doświadczonego reżysera. Odważna tematyka (uzależnienie od porno) i nowatorskość nie przeszkadzają jednak podczas seansu doskonale się bawić.
Ponieważ od pewnego czasu bojkotuję trailery filmów, które wiem że i tak chcę zobaczyć, Wam też nie wrzucam na koniec recenzji trailera „Don Jona”. Wybierzcie się do kina i zobaczcie sami. Warto.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: