Archiwum | Styczeń, 2014

TV or not TV: Looking (Spojrzenia)

27 Sty

hbo-looking-gay_peterisms

Kolejny nowy serial HBO. Tym razem na fali popularności „Dziewczyn” Leny Dunham HBO postanowiło stworzyć propozycję podobną, tyle że opowiadającą o przygodach trzech gejów we współczesnym San Francisco. Serial ma 9 sccenarzystów, w tym 7 gejów i jedną kobietę. Pewnie dlatego też to, co przebija po pierwszym spotkaniu z tymi bohaterami, to autentyczność.

Ale zacznijmy od początku, jak to się ładnie mówi. Zacznę od narzekania: polski tytuł „Spojrzenia” nie do końca jest adekwatny. „Looking” to bardziej w kontekście tego serialu poszukiwania. Poszukiwania, które definiują bohaterów i sądząc z tytułów kolejnych odcinków, będą jakoś narzucać główny wątek danego odcinka. Jest to też żart słowny, związany z rubryką wypełnianą na portalach randkowych gdzie ustala się, czego się szuka („Looking for…”). Niemniej „Spojrzenia” też w jakiś sposób pasują, wystarczy hmm… spojrzeć na plakat.

Wspomniałem o autentyczności. Dawno nie było takiego serialu, w którym geje byliby po prostu „zwykłymi” chłopakami. Nie supergwiazdami, nie przerysowanymi stereotypami. Zwykłymi ludźmi ze zwykłymi pracami. Życie bohaterów to nie nieustająca impreza, ale bardziej mieszanka pracy, znajomych i tych samych klubów. Czyli tak jak ich homo i hetero odpowiedników na całym świecie. Duża w tym zapewne zasługa jednego ze scenarzystów – Andrew Haigha, autora bardzo naturalistycznego „Zupełnie Innego Weekendu” – uważanego przez wielu za najlepszy film o tematyce gejowskiej od czasu „Brokeback Mountain”.

Trudno po pierwszej godzinie ocenić, jak rozwinie się ten serial, ale widać, że twórcy dali mu duszę, której wielu nowoczesnym produkcjom brakuje. Dali mu też dobrą, naturalną obsadę oraz dużo autentycznego, a przez to naprawdę zabawnego humoru, który wynika z różnych oberwacji na temat randkowania, internetu, pracy i oczekiwań co do rozwoju wypadków w swym życiu. Te obserwacje powinny dotrzeć do publiki będącej w podobnym wieku i sytuacjach życiowych jak bohaterowie, niezależnie od orientacji seksualnej. I to chyba największy sukces tej produkcji, dzięki któremu stać się ona może sporym hitem 2014 roku (choć zapewne niestety wciąż nie w Polsce).

Reklamy

TV or not TV: True Detective

25 Sty

true-detective-poster

Nowy serial HBO, w którym w rolach głównych pojawiają się Woody Harrelson i Matthew McConaughey. Serial-antologia, podobnie jak choćby American Horror Story, ma opowiadać w każdym sezonie nowa historię. W przeciwieństwie jednak do serialu Ryana Murphy tutaj ma zmieniać się historia i cała obsada sezonu. Pomysł sam w sobie bardzo ciekawy.

Ogólna tendencja jest taka, że wszyscy kochają seriale HBO, McConaughey za chwilę dostanie zapewne pierwszego Oscara, a Harrelson od lat robi doskonałą robotę w kinie niezależnym i komercyjnym. Dlatego też dziejący się na kilku płaszczyznach czasowych pierwszy sezon o tajemniczym morderstwie na głębkim południu USA miał wszelkie prawo stać się hitem. I zapewne nim będzie, choć nieco siłą rozpędu moim zdaniem.

Otóż scenarzysta – Nic Pizzolatto i reżyser – Cary Joji Fukunaga, którzy mają piecze nad całym pierwszym sezonem, w pierwszych dwóch odcinkach jak na razie nie sprzedali mi fascynującej i wciągającej fabuły. Wydaje się bowiem, że scenariusz bardziej interesuje się swoimi wielowarstwowymi dwoma głównymi bohaterami niż tajemnicą, którą próbuje nam wciskać. Odbija się to nie tylko na tempie opowiadania historii, która często grzęźnie w rozwiniętych scenach dialogów głównych bohaterów, ale też na naszym w nią zaangażowaniu. Jestem pewien, że oglądam świetne, zniuansowane role dwóch świetnych aktorów, ale czy oglądam dobry wciągający serial? Jak na razie – po dwóch wyemitowanych odcinkach – wszystko wskazuje na to, że jednak nie do końca.

Dla mnie podstawowym problemem serialu jest… jego scenariusz. Pan Pizzolatto jest profesorem literatury i to słychać, niestety. Bardziej niż na wciągającej historii skupia się na języku, wkładając w usta swych bohaterów zdania, które zapewne świetnie sprawdziłyby się w literaturze, ale w serialu zwyczajnie… nie działają (spójrzcie choćby na pierwszy cytat  tutaj). Filozoficzne rozważania policjantów stanowią moim zdaniem zbyt dużą część fabuły. Oczywiście, ktoś może odbić ten argument mówiąc, że właśnie o tym jest ten serial: nie o polowaniu na zbrodniarzy, ale o samych polujących. Ok. Rozumiem to, ale formatu w takim wypadku dalej nie kupuję.

Żeby jednak nie było, że tylko narzekam. Chwaliłem już role dwóch głównych bohaterów, ale serial ma solidną całą resztę obsady. Pan Fukunaga też bardzo dobrze operuje nastrojem, tworząc atmosferę gęstą jak powietrze w Luizjanie (nawet jesli widzieliśmy to już w kinie niejednokrotnie). Tak naprawdę jest to więc serial, który podzieli publiczność. Jedni ulegną jego czarowi i staną się zagorzałymi wyznawcami, inni – jak niżej podpisany – nie wciągną się w ten klimat. Warto, jak z prawie każdą podukcją HBO, spróbować i przekonać się na własne oczy.

W kinach: Pod Mocnym Aniołem (recenzja)

17 Sty

7586364.3

reż. Wojtek Smarzowski

wyst. Robert Więckiewicz, Julia Kijowska, Jacek Braciak

data premiery (Polska): 17.01.2014r.

Alkohol zawsze lał się obficie w filmach Smarzowskiego. Zawsze jednak stanowił temat poboczny, rodzaj tła, umiejscawiającego akcję w rozalkoholizowanej Polsce. Dopiero teraz, kiedy Smarzowski bierze na warsztat nagradzaną książkę Pilcha, procenty i to, co robią z człowiekiem stały się tematem głównym.

W filmie Smarzowskiego narracja rwie się, chronologia jest zamazana. Całość „Pod Mocnym Aniołem” przypomina puzzle, które próbuje układać osoba po spożyciu wielu kolejek. To zabieg celowy, pozwalający na zamazanie linii między światem realnym a fikcją, rzeczywistymi zdarzeniami a projekcjami, fantazją. Smarzowski pomaga sobie dynamicznym, prawie przypadkowym montażem, powtórzeniami w warstwie słownej i wizualnej i obsadzaniem tych samych aktorów w różnych rolach.
Dzięki tym zabiegom nie ma wątpliwości, że mimo wielości bohaterów zaludniających gwiazdorski acz przerażająco realistyczny krakowski odwyk to tak naprawdę historia jednego bohatera, jego indywidualnych poszukiwań, przeżyć i odczuć. Więckiewicz jest teraz na fali wznoszącej i rola Jerzego to kolejny majstersztyk w jego dorobku. W wielu zbliżeniach jego twarz ma wszelkie znamiona ogorzałości typowej dla osób, które przygody z wódką mają nazbyt często. Więckiewicz tworzy kolejną kreację, którą będzie się pamiętać długo.

Towarzyszy mu plejada pierwszoligowych aktorów, o których nie bez kozery mówi się już „aktorzy Smarzowskiego”. Panowie Jakubik, Dziędziel, Braciak, Dyblik, Wabich po raz kolejny pokazują, że nawet z najmniejszych ról zrobią perełki. Jeszcze lepiej wypadają tutaj Panie, w szczególności Kinga Preis, która jest po prostu fenomenalna. Świetnie wypadają również Iwona Bielska, Iwona Wszołkówna, Julia Kijowska czy Izabela Kuna.

Film Smarzowskiego nie zszokował mnie, mimo fekaliów czy wymiocin pojawiających sie obficie na ekranie. Za często reżyser odwoływał sie do tricków, które już z jego filmów znamy. Czasem wręcz clowo pszczał nam oko, nawiązując do „Drogówki”, „Domu Złego”, a nawet „Małżowiny”. To, że film mnie nie zszokował nie znaczy jednak, że pozostałem obojętny na to co zobaczyłem na ekranie. Smarzowski w sposób inteligentny i celowo nużący zekranizował świetną książkę Pilcha. Mi oglądało się to, wbrew pozorom, bardzo dobrze. Nawet jeśli reżyser coraz częściej sięga po te same tricki to do mnie jego kino dociera. Następnym razem jednak chciałbym na ekranie zobaczyć coś nowego, nieco bardziej odmiennego od tego, co już pokazał nam Smarzowski.

Podsumowanie 2013 – Ulubione płyty (Polska)

17 Sty

Obiecuję, że to już ostatnie zestawienie i zajmę się tym, co bieżące 🙂 Od razu mówię, że łykam polską muzykę, ale że gust muzyczny każdy ma inny to u mnie np. nie ma tria Waglewskich czy Świetlików. Nikt nie może lubić wszystkiego. Oto moje polskie płyty 2013.

9. Misia – Epka

12721a7d52cb9a5f205aef9b307ce076_thumb_misia-ff

Trochę na zachętę, bo epka z racji nazwy to jednak nie pełnoprawny album, a jednak na 6 utworów na płytce każdy jest trafiony, więc ciężko tego wydawnictwa nie docenić. Misia rozwija się w tempie tak szybkim, że jej debiutancki album „can’t come soon enough”.

8. Jamal – Miłość

ru-0-r-640,0-n-937501Qj0D_jamal_milosc

Na ten album może nie tyle czekałem, co byłem go ciekaw od czasu zakochania w singlowym „Defto”. Panowie z Jamala zaskoczyli niewątpliwie wszystkich. Nagrali alum pełen różnorodnych inspiracji, eklektyczny, mieszający rock, reagge, pop i w dodatku opatrzony w niegłupie teksty. Pozytywne zaskoczenie roku.

7. Dawid Podsiadło – Comfort and Happiness

ru-0-r-640,0-n-8712982mfv_dawid_podsiadlo_comfort_and_happiness

Pierwszy na tej liście wychowanek muzycznego show. Kolejny dowód na to, że takie programy są jednak czasem potrzebne by ktoś mógł zrobić karierę. Mimo niebezpiecznego oscylowania czasem wokół terenów Comy, debiutancki album Dawida pokazał ogromny potencjał, własny styl i dał nam największy polski przebój roku – „Trójkąty i Kwadraty”.

6. Bokka – Bokka

BOKKA-BOKKA

Projekt tajemniczy, projekt fascynujący, projekt pełen ciekawych nieoczywistych dźwięków. Warto!

5. KARI – Wounds & Bruises

Kari_okladce_albumu_Kari_6284718

Nagrodę roku w ogóle powinien dostać Nextpop Roberta Amiriana za wydanie w tym roku trzech świetnych płyt – Bokka, Kari oraz Fismolla. Już pierwsza płyta Kari była przyjemna, ale druga to już poziom światowy. Świetne numery, chwytliwe refreny. I nawet jeśli z czasem nuży, to zdecydowanie warto poświęcać jej czas aż do finałowego epickiego, przypominającego M83 „Eliah”

4. Rebeka – Hellada

65728c5b2724d0498781fa616df280d76111

Polska elektronika w natarciu. 3xTak dla duetu Skwarek/Szczęsny. Nawet jeśli niektóre kawałki mógłbym z tej płyty wyciąć, to reszta miażdży pod każdym względem.

3. Krzysztof Zalewski – Zelig

Krzysztof-Zalewski-Zelig

Czasem długa droga się opłaca. Od „Idola” i wydanego w pośpiechu pierwszego albumu do samoświadomej, pełnej świetnych numerów, różnorodnej i w brzmieniu i w inspiracjach płyty.

2. Tomasz Makowiecki – Moizm

tomek_makowiecki_cover_moizm

Od pierwszych dźwięków „Dziecka Księżyca” zakochałem się w tej płycie. Tomasz Makowiecki nagrał płytę, której tytuł mówi wszystko. To są jego dźwięki, jego autorski projekt. Klimatyczne ballady, przebojowe niczym Kamp! „Holidays in Rome”, trochę nowoczesnej alternatywy i trochę klasyki choćby w doborze gości. Klasa!

1. Sorry Boys – Vulcano

SorryBoysVulcano

Dla mnie, mimo narzekania na teksty niektórych numerów, zespół Beli Komoszyńskiej pokazał, że „syndrom drugiej płyty” to jakiś mit. Oni się pod każdym względem rozwinęli. A inteligentne serwowanie nam cały rok singli sprawiło, że apetyt tylko rósł. Ale końcowy efekt nie zawiódł oczekiwań. Za wokal, za atmosferę, za brzmienie, za przebojowość – u mnie miejsce pierwsze.

Podsumowanie 2013: Ulubione filmy

13 Sty

To był w mojej opinii  całkiem przyzwoity rok dla kina głównego nurtu. Do grudnia zachwyciło mnie co prawda bardzo mało filmów, niemniej końcówka mocno to nadrobiła. Podsumowując – był to rok  bardzo solidny. Mimo wielu rozczarowań, na każdy zły sequel („Iron Man 3”) przypadał jakiś dobry („Przed Północą”), na każdy zły remake („Carrie”) jakiś warty zobaczenia („Człowiek ze Stali”) itd itp. Czyli dokładnie tak jak zwykle.

Mój ranking publikuję trochę późno, bo przez ostatnie 2 tygodnie nadrabiałem zaległości. A narobiło się ich trochę. I nawet w ostatnim tygodniu zobaczyłem filmy, które namieszały nieco w poniższym zestawieniu.

Ciężko było mi wybrać jednoznacznie pierwszą dwudziestkę, bo cały czas wynikałoby że coś pominąłem. Dlatego tym razem filmów jest o kilka więcej. Wynika to też z tego, że widziałem w tym roku kilka lub kilkanaście filmów, które do polskich kin dopiero wejdą, a szkoda by było o nich nie wspomnieć. Oto 25 moich faworytów (właściwie to 28…)

25. Zniewolony/12 Years a Slave

pobrane

Steve McQueen pokazuje niewolnictwo w sposób tak bolesny, że niektórzy zechcą wyjść z kina albo schować się za fotel. przypomina przy tym, że nie o brutalne wykorzystywanie chodziło, a o coś więcej. O pozbawienie ludzkich odruchów i elementarnego człowieczeństwa. „Zniewolony” to ciekawe kreacje aktorskie (moją faworytką jest pomijana Sarah Paulson), epicka historia opowiedziana w kameralny sposób. Do tego kadry, które zapadną wam w pamięć i nieco zrecyklingowana muzyka Hansa Zimmera. Mieszanka skrojona ewidentnie pod Oscary, które zapewne zgarnie. Nieco to konwencjonalne i zachowawcze kino, ale wciąż mocne i dobre.

24. Obecność/The Conjuring oraz Martwe Zło/Evil Dead

the-conjuring-poster 4-5-13-Evil-Dead-Poster

To niby bardzo łatwy gatunek – horror. A jednak przez lata tak wyeksploatowany i przewidywalny, że kompletnie nie przerażał. To co zrobili znany z „Piły” James Wan i debiutant Fede Alvarez to wstrzyknęli w gatunek nieco elegancji (Wan) i świeżości (Alvarez). „Obecność” autentycznie mnie przeraziła plus była narawdę nieźle zagrana, a remake „Martwego Zła”, mimo skrajnie poważniejszego od oryginału tonu był naprawdę kreatywnym ćwiczeniem filmowej obrzydliwości.

23. Wyścig/Rush

Rush-2013-Poster-carwitter

Ron Howard od kilku lat formę miał raczej spadkową (nieszczęsne „Sekrety i Grzeszki” czy zrobione dla kaski „Anioły i Demony”). W końcu jednak wrócił, i to w wielkiej formie. „Wyścig” dosłownie wciskał mnie w fotel. Film zrobiony świetnie, porządnie zagrany i co najciekawsze, opowiadający historię prawdziwą tak hollywoodzką, że gdyby prawdziwa nie była, to by irytowała. A tak wciąga i trzyma w napięciu do końca.

22. Człowiek ze Stali/Man of Steel

man-of-steel-poster

Skrajnie niekameralne, i zapewne jako pierwsze w tym rankingu kontrowersyjne, jest miejsce 21 dla nowego Supermana. No cóż, uważam że mimo gigantomanii która ten film dominuje przez ostatnią godzinę, była to porywająca wizja z wieloma dobrymi pomysłami, genialnym soundtrackiem i fajnymi aktorami (zwłaszcza Adams i Fishburne, ale też Antje Traue czy Michael Shannon). Mnie to wystarczyło by znów uwierzyć, że człowiek może latać 😉

21. Minionki Rozrabiają/Despicable Me 2 i Kraina Lodu/Frozen

7553839.3frozen-poster-small

Często kiedy widzę trailer nowej animacji, zapalam się do obejrzenia go jak dziecko. Najczęściej mojego entuzjazmu starcza potem na pierwsze 30 minut produkcji.  Tym razem tak nie było. „Frozen” – klasyczna disneyowska bajka, ale bardzo fajnie i z dużą ilością ciepłego i abstrakcyjnego czasem humoru opowiedziana. No i „Minionki…” –  na ich punkcie oszalał świat, teraz juz rozumiem czemu.

20. Wiecznie Żywy/Warm Bodies

Warm_Bodies_Theatrical_Poster

W przeciwieństwie do „Abrahama Lincolna: Łowcy Wampirów” tutaj nie brakowało ani dystansu, ani poczucia humoru, ani przyzwoitych efektów. Dlatego też dla mnie Jonathan Levine – jeden z moich ulubionych reżyserów młodszego pokolenia – znalazł idealne środki by tę postapokaliptyczną wersję „Romea i Julii” opowiedzieć w sposób przystępny i zabawny.

19. Poradnik Pozytywnego Myślenia/Silver Linings Playbook oraz American Hustle

MV5BMTM2MTI5NzA3MF5BMl5BanBnXkFtZTcwODExNTc0OA@@._V1_SX214_ MV5BNjkxMTc0MDc4N15BMl5BanBnXkFtZTgwODUyNTI1MDE@._V1_SX214_

Trochę nie rozumiem entuzjazmu jaki Hollywood okazuje Panu Russellowi. Do „Poradnika pozytywnego myślenia” przekonałem się jednak za drugim razem, choć to dla mnie wciąż komedia romantyczna ze świetnymi aktorami. Równie świetni są aktorzy w komediowym kryminale „American Hustle”, który luźno nawiązuje do wielkiej amerykańskiej afery „Abscam” z lat 70-tych i do twórczości Martina Scorsese. Mimo świetnych aktorów i łatwości w odbiorze, jakoś nie mogę filmów Russella pokochać. Ale cenię jego pracę z aktorami.

18. Fruitvale Station

fruitvale_station_ver2_xlg

Debiut roku, jesli wierzyć oscarowym blogerom. Fakt, że nie bez kozery. Reżyser-debiutant zebrał świetną obsadę i opowiedział prostą, wstrząsającą historię, nie wybielając głównego bohatera, ale po prostu pokazując jak było. Bolesne, społeczne kino, ale niewątpliwie potrzebne. Plus świetne role Michaela B. Jordana i Octavii Spencer.

17. To już Jest Koniec/This Is The End

MV5BMTQxODE3NjM1Ml5BMl5BanBnXkFtZTcwMzkzNjc4OA@@._V1_SX214_

Zaskoczenie roku. Komedia, która przekroczyła niejedną barierę, a która rozbawiła mnie do łez. Popkultura w pigułce plus jedno z najlepszych nawiązań do pewnego fenomenu lat 90-tych, jakie widziałem w kinie. Panowie Hill, Robinson, Rogen, Franco, Baruchel i McBride nie zawsze są śmieszni, ale tutaj naprawdę parodiują saych siebie doskonale.

16.  Kapitan Phillips

pobrane (1)

Jak robić film akcji oparty na prawdziwych wydarzeniach, tak by trzymał w napięciu i jednocześnie był zrobiony z doskonałym wyczuciem tematu, bez hollywoodzkiej łopatologii? Potrafi to Paul Greengrass, co udowadnia tu kolejny raz z pomocą świetnego Toma Hanksa (najlepsza forma od lat) i somalijskiego debiutanta Barkhada Abdiego. Spektakl trzymający w napięciu od pierwszych do ostatniej minuty.

15. Drogówka

drogowka-final-1ch-jpg-dc904

Jedyny polski film w zestawieniu. Dowód na to, że kino gatunkowe w Polsce nie musi być tak złe jak „Sęp”. Tutaj oczywiście pełno „smarzowszczyzny”, co czasem mi przeszkadzało, choć też dzięki niej ten obraz tak doskonale zafunkcjonował zarówno jako satyra, jak równiez jako pełnokrwiste kino sensacyjne.

14. Sekretne Życie Waltera Mitty/The Secret Life of Walter Mitty

the-secret-life-of-walter-mitty-poster1

Mimo tego, że krytycy ostro przejechali się po nowym filmie w reżyserii Bena Stillera, warto go zobaczyć i wyrobić sobie zdanie samemu. Rzadko bowiem się zdarza, by uśmiech nie schodził mi z twarzy przez cały film. I mimo tego, że to kino na bakier z logiką i koszmarnie naiwne, to ja kupiłem tę konwencję współczesnej baśni i świetnie się bawiłem. Dodatkowo zdjęcia są super, podobnie jak muzyka.

13.Don Jon

MV5BMTQxNTc3NDM2MF5BMl5BanBnXkFtZTcwNzQ5NTQ3OQ@@._V1._CR28,28.649993896484375,1271,1991.0000305175781_SX640_SY720_

Film, który po raz kolejny udowadnia, że lepiej niczego nikomu nie rekomendować. Po pierwszych pokazach fama w internecie zaczęła windować oczekiwania, i w rezultacie niejeden zagrymasił. Że w sumie nie takie oryginalne, że to że tamto. Jak to krytycy. Ja kupiłem ten film i uważam, że na tle reszty Hollywood jest bardzo oryginalny, do tego wyreżyserowany z pasją i pazurem, choć wiele środków stylistycznych uzytych w „Don Jonie” już widzieliśmy. Teraz Joseph Gordon Levitt bierze się za adaptację „Sandmana” Neila Gaimana. Nie mogę się doczekać.

12. Django

Django-Unchained-Poster

Tarantino cofnął się na dziki zachód. Mimo tego, że zarzucałem mu podobne środki (tematyka zemsty, powtórzenia, Christoph Waltz w roli nieco podobnej do „Bękartów”) to wciąż bawiłem się setnie. Jednak nikt nie robi takiej popkulturowej papki jak on. Nikt też z reżyserów nie ma takiego uch do soudntracków.

11. Poczekalnia nr 12/Short Term 12

Short_Term_12_poster

Film-zaskoczenie. Opowieść o wychowawcach z ośrodka dla trudnej/niechcianej młodzieży porwała mnie, bawiła i prawdziwie poruszyła. Nagroda na ostatnim American Film Festival w pełni zasłużona.

10. Nędznicy/Les Miserables

Les-Miserables-Poster

Kolejny kontrowersyjny wybór. Dla mnie musical absolutny, choć przez niejednego krytyka schlastany, a w Polsce chyba w ogóle niezrozumiany i pominięty. Kino piękne, wspaniale zaśpiewane i wyreżyserowane z pasją i oryginalną wizją. Szkoda, że tak niedocenione (mimo Oscara dla Anne Hathaway, akurat niekoniecznie zasłużonego oraz dwóch statuetek za makeup i dźwięk).

9. Przeszłość

ThePastPoster

Asghar Farhadi poza ojczyzną, ale ciągle o podobnych tematach. Tym razem na warszatat bierze pewną multikulturową, patchworkową rodzinę, pewną tajemnicę i kwestie „poczucia winy”. Jak już ktoś ładnie napisał, Farhadi robi kino rodzinen, któe ogląda się jak thriller. Wszystko to prawda. Do tego jego filmy autentycznie bolą. Mistrzowski poziom kina, mimo paru kiksów, jak choćby finałowa scena.

8. Przed Północą/Before Midnight

c5f441cd5f43eb2f2c024e1f8b5d00cd_500x735

Ostatnia, jak na razie, część najpiękniejszej (i najbardziej boleśnie prawdziwej) współczesnej filmowej historii miłosnej. Richard Linklater, Julie Delpy i Ethan Hawke sprawiają, że Celine i Jesse to już jak nasi starzy przyjaciele, których wita się w kinie z otwartymi ramionami. Film skrajnie kameralny, zdecydowanie nie dla każdego. Jako fan dwóch pierwszych częśći nie mógłbym pominąć tej w tym rankingu.

7.Spring Breakers

spring-breakers-poster-1

Harmony Korine zrobił najbardziej przystępny i potencjalnie komercyjny film w karierze. I co? I nikt w USA nie zrozumiał dowcipu. Tak to właśnie bywa. Fantastyczna satyra na współczesne nastolatki, konsumpcjonizm i popkulturowe klisze. James Franco jako zapadający w pamięć Alien i niesamowicie oryginalne zdjęcia oraz soundtrack. Te wakacje się zapamięta.

6. Blue Jasmine

MV5BMTc0ODk5MzEyMV5BMl5BanBnXkFtZTcwMzI0MDY1OQ@@._V1_SX640_SY720_

Allen w najlepszej formie od dobrych paru lat. Gorzko-śmieszny senariusz i jedna z najlepszych żeńskich kreacji ostatniej dekady, czyli fenomenalna Cate Blanchett, którą wspierają świetna Sally Hawkins oraz Louis C.K, Alec Baldwin czy Bobby Canavale. Aktorski film, a do tego mocno polityczny komentarz. Allen ma 78 lat i nie zwalnia.

5. Grawitacja/Gravity

MV5BNjE5MzYwMzYxMF5BMl5BanBnXkFtZTcwOTk4MTk0OQ@@._V1_SX640_SY720_

Bardzo amerykańska to historia o przetrwaniu, odzyskiwaniu wiary w siebie i siły do walki. Bardzo to amerykańskie, nic więc dziwngo że niejednemu w Polsce krytykowi „Grawitacja” nie przypadła do gustu. Wszyscy natomiast wiedzą już, że to dzieło życia Emannuela Lubezki, który swe operatorskie tricki ćwiczył już przy „Ludzkich Dzieciach” Cuarona. Tutaj doprowadzili wspólnie z Cuaronem swój wyjątkowy jednak jak na Hollywood projekt do końca po 4 latach. Warto było czekać. Kosmos jako przerażająca pustka nie robił nigdy większego wrażenia. To może być po latach najbardziej pamiętany film 2013 roku.

4. Labirynt/Prisoners

MV5BMTg0NTIzMjQ1NV5BMl5BanBnXkFtZTcwNDc3MzM5OQ@@._V1_SX640_SY720_

Uwielbiam thrillery. Rzadko który jednak jest na poziomie godnym zapamiętania (opócz tych koreańskich oczywiście). Kanadyjczyk Denis Villeneuve prowadzi tutaj bardzo mocną obsadę, myląc tropy i wciągając nas w szary, nieprzyjemny i wrogi świat. świat, w którym każdy z nas gotów jest na wszystko. Wystarczy odpowiednia motywacja (lub desperacja). Mocny, nieprzyjemny, uwierający thriller. Do tego świetna intryga kryminalna.

3. Polowanie/Jagten

7534651.3

Mads Mikkelsen może zagrać wszystko – łotra w Bondzie, przystojniaka lub zwykłego człowieka. Tutaj wypada ta ostatnia opcja. Film Tomsa Vinterberga przeraża, przeraża zwykłością sytuacji przedstawionych, przeraża ich potencjalną prawdziwością, przerażą tematyką. Strasznie męczące przezycie, wiele mówiące o psychologii każdej, a w szczególności małych społeczności.

2. Ona/Her

her

„A Spike Jonze Love Story” głosi hasło z plakatu. Dla wtajemniczonych jasne będzie, że spod ręki reżysera „Adaptacji” czy „Być jak John Malkovich” nie mogła wyjść zwykła historia miłosna. Jonze wgryza się w konstrukcję współczesnego człowieka, prognozuje dalsze zatracanie się w technologii i zastępowanie świata realnego wirtualnym,  przede wszystkim stawia jednak pewne fundamentalne pytania o związki oraz emocje z nimi związane. Film na pewno nie dla każdego widza, ale jak już chwyci… to zdecydowanie nie puści.

1. Wilk z Wall Street / Wolf of Wall Street

the-wolf-of-wall-street-poster-theatrical

Jak już pisałem w swej recenzji, nie mam wątpliwości, że to dla mnie film 2013 roku. Kolejny raz Scorsese został reżyserem wywołującym kontrowersje. Tym, który ma odwagę powiedzieć widzom: przejrzyjcie się w lustrze swoich pragnień i marzeń. Gloryfikacja obrzydliwie bogatych dekadentów? Nie sądzę. Reżyser raczej bierze ich pełne przygód i ekstrawagancji życie i mówi: sprawdzam. Ale ewidentnie „uderz w stół, a nożyce się odezwą”. Wezwani do tablicy przedstawiciele klasy średniej i wyższej bronią się poprzez atak. Tym bardziej tylko potwierdzają swym działaniem to, co w swym pełnym dwuznaczności filmie chciał powiedzieć reżyser.

To był najbardziej fascynujący, najbardziej ostry i najśmieszniejszy film, jaki widziałem w 2013 roku.

Podobnych życzę wam i sobie w 2014…

ps. właśnie kończę oglądać Złote Globy, ale ich przebieg w ogóle nie miał wpływu na strukturę tej listy 🙂